Konie

Konie
Konik polski, to rasa koni małych, pochodzących od dzikich koni Tarpanów występujących na obszarze Europy. Tarpany, które przetrwały zostały odłowione i umieszczone w prywatnym zwierzyńcu hrabiów Zamoyskich. W 1808 roku z powodu panującej biedy zostały rozdane do użytkowania chłopom, w wyniku krzyżowania się z lokalnymi końmi wykształciła się rasa nazwana przez prof. Vetulaniego konikiem polskim. Konik polski charakteryzuje się wysoką inteligencją, łagodnym charakterem, jest odporny, wytrzymały, ma niski wzrost (do 140 cm), silną budową ciała, twardy róg kopytny. Jest to rasa późno dojrzewająca (3-5) i długo żyjąca. Konik polski to przede wszystkim koń wierzchowy, do rekreacji, rajdów konnych i wycieczek doskonały. Jego niski wzrost sprawia, że wielogodzinne siedzenie w siodle nie jest uciążliwe, jest odważny i dzielny. Nadaje się również do prac rolnych i lekkich zaprzęgów, a jego łagodny charakter i inteligencja sprawia, że jest niezastąpiony w hipoterapii. Konik polski to świetny wybór dla całej rodziny, również dziecka, bo gdy nasz mały jeździec dorośnie, to nie będzie musiał rezygnować z jazdy na swoim przyjacielu, konik polski bez uszczerbku na zdrowiu poniesie jeźdźca o łącznej wadze do 130 kg

poniedziałek, 11 listopada 2013

Artykuł na Onet.pl

Miałam nic nie pisać, bo strasznie zmęczona i zarobiona jestem, ale w oczekiwaniu na gorącą wodę, aby napić się herbaty ciepłej przed spacerem z psami, zerknełam na Onet.pl, a tam arykuł o tym jak to strasznie jest ludziom z miasta mieszkać na wsi. No i nie mogę się po prostu powstrzymać i spokojnie usiedzieć, jak czytam jak to ludziom z miasta na wsi brakuje rozrywek, jaka praca na wsi jest strasznie ciężka, jak śmierdzi strasznie itp.a prawda nie jest wcale taka oczywista, czy na wsi jest sielankowo - NIE! Ale do cholery, każdy dorosły człowiek powinien zdawać sobie sprawę, że nie ma w życiu niczego za darmo! jak chcesz mieć ogród, to musisz go sobie założyć i wokół niego chodzić, jak chce się mieć zwierzęta, to trzeba pamiętać, że one wydalają i to strasznie, i to potwornie śmierdzi i trzeba to posprzątać!!! Czytam, również, że nie ma intelektualnych rozrywek, a ja w życiu tak często nie jeździłam do teatru jak teraz, dodatkowo to ogromne wydarzenie jak raz w miesiącu wybieraliśmy się do teatru, nie ma problemu w dzisiejszych czasach dotrzeć do ośrodka miejskiego, który ma teatr, bibliotekę, bo na książki nie trzeba mieć pieniędzy, bo są biblioteki!!! Zapisałam się do Klubu Dyskusyjnego Książki - to jest za darmo!!! RAZ W MIESIĄCU MOŻNA DOJECHAĆ NA SPOTKANIE DO MIASTA! Jak się nie siedzi przed telewizorem, to jest czas na czytanie książek, prowadzenie bloga i realizację pasji - aktualnie zaczęłam wytwarzać biżuterię ze srebra (dlatego nie mam czasu na bloga), ze starych srebrnych rzeczy, poniszczonych i nie używanych, że zajmuję się renowacją, rękodziełem i kocham fotografię, to już wszyscy czytelnicy tego i drugiego bloga wiedzą. Czytam w artykule, że z ludźmi na wsi nie ma o czym porozmawiać - no co za bzdura kompletna, w mieście to dopiero nie ma, no chyba, że o serialu... Na wsi można ciekawie porozmawiać, tylko trzeba wiedzieć o czym, mieć otwarty umysł i być ciekawym świata, można się dowiedzieć o tradycji, zwierzętach, uprawach ect., a o ksaiążkach, to do Klubu Dyskusyjnego Książki się zapisać, ale tu mamy problem, no bo trzeba by książki czytać...
Prawda jest taka, że ludziom nie chce się ponosić kosztów - trudów, w blokach jest wszystko podane pod nos, nawet nuda jest zapełniona telewizją, niczego nie trzeba robić, bo to jest problem, ludzie się nie starają, nie chcą pracować, nie chcą pokonywać trudności, nie chcą się rozwijać. Przy pierwszych życiowych trudach poddają się, w małżeństwie - rozwodzą, a później okazuje się, że wcale nie było tak źle, że nie potrafią zbudować udanego związku, że po raz kolejny się rozwodzą. A życie to kompromisy i ciągłe koszty, żeby obejrzeć piękny wschód słońca trzeba wstać o świcie, żeby pójść do teatru, trzeba mieć na bilet, a jak się nie ma, to może nie kupić kolejnego kremu do twarzy, albo kolejnej bluzki. To nie są rzeczy skomplikowane, to jest bardzo proste, ja w życiu się nie nudziłam, ja nie wiem co to nuda, jest tyle rzeczy, których się można nauczyć, jest tyle książek, które można przeczytać, jest tyle chwil, które można przeżyć, patrząc w oczy swoich zwierząt, jest tylu ludzi, których można poznać - tylko trzeba chcieć i pamiętać, że nie ma w życiu nic za darmo. A teraz idę z psem, bo się ściemnia i nie zdążę, jak wrócę, to może się jeszcze powkurzam:-)

Żyjemy w świecie, bez bohaterów i bez ideałów, ludzie nie chcą się rozwijać, udoskonalać, pokonywać własnych lęków i granic, są jak dzieci w pokoju zabaw - gdy znudzą się zabawką, to rzucają ją w kąt i łapią za następną, a wszystko w zasięgu reki, nie trzeba nawet podnosić się z miejsca, bez najmniejszego trudu, bez wyrzeczeń. Znam dziewczynę, która strasznie chciała coś zrobić, a to biznes własny, a to decoupage chciała sprzedawać, tylko niczego nie zaczęła robić, ale bardzo chciała mieć pieniądze, bo w dzisiejszych czasach najważniejsze są pieniądze, czy można mieć pasję, tak po prostu dla samej pasji, bez przeliczania wszystkiego na pieniądze, są ludzie i to wiele osób, którzy w ogóle tego nie rozumieją, takie to smutne mamy czasy, w których to rzeczy określają człowieka, portfel stanowi o wartości.
Świat czysto materialny, jest światem pustym, pozbawionym wartości, łatwe życie prowadzi do utraty radości życia, a rzeczy tracą na swojej wartości, dlaczego tak często słyszę - pamiętasz jak dawniej dostało się rower, jakie to było wydarzenie, a pamiętasz smak czekolady... Teraz mamy wszystko, ale to wszystko doprowadziło do tego, że nie mamy niczego tak naprawdę, tak w pełni. Ja sama często wspominam smak pomidora i wędliny, rogalików z dżemem mojej babci... Dlatego tacy jak my uciekają na wieś, aby widzieć jak pąki zakwitają, aby być blisko natury, przypomnieć sobie smaki tradycji, pogłaskać kota, pojeździć na własnym koniu, napalić ognisko i czuć jego wspomnienie na włosach przed zaśnięciem...
Teraz ludzie grillują, w fartuszkach, widelcem przewracają mięso na ruszcie - nie chcą się pobrudzić, bo trzeba by się umyć, piją piwo i opowiadają jakieś ordynarne żarty, rechocząc przy tym po pijacku. Nikt już nie opowiada historii o duchach, nikt nie wpatruje się w płomień ogniska pogrążony we własnych myślach i zafascynowany blaskiem płomieni; zamiast tego jest czysty pojemnik z węglem i jedna osoba grilluje, nie trzeba trzymać patyka - ja mam specjalne patyki do ogniska z kręconego żelaza i drewnianą rączką, jestem z nich bardzo dumna.

69 komentarzy:

  1. Jezysicku, Paulina, tak od ręki machnęłaś taki mądry tekst? No, to chyba Cię ów artykuł na Onecie nieziemsko musiał wkurzyć. Ładnie napisałaś, i prawdziwie. Podpisuję się obiema rękami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...tak mnie jakoś poniosło:-)

      Usuń
    2. Sprawnaś w piórze, a właściwie w klawiaturze.:-)

      Usuń
    3. Poooszłaś z przytupem, nie mam nic więcej do dodania.

      Usuń
  2. "Jezusicku", miało być. Ale z szybkości paluszek mój walnął w niewłaściwy klawisz.

    OdpowiedzUsuń
  3. Miałam tez na swoim blogu komentować te wypociny onetu....ale nic dodać nic ująć...napisałas super!!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że nie tylko mnie to wkurzyło:-)

      Usuń
  4. Wiecie co, to ja nawet nie będę próbować czytać artykułu który tak was wkurzył. Po co się denerwować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeczytaj, bo całość jest dość groteskowa i pokazuje dlaczego są takie przekłamania w percepcji obrazu wsi.

      Usuń
  5. Link do tego artykułu wrzuciłam w Moje Podlasie na facebooku.
    Raz, ze jak dwa konie ciagną wóz w przeciwne kierunki, to wiadomo ze wóz nie pojedzie nigdzie. Dwa, że jak komus zwierzęta śmierdzą i przeszkadza zimna woda w kranie (ja nawet kranu nie mam!!!) no to niech spada spowrotem do miasta a nie pier... głupoty, jak to źle na wsi, i jak sie ludzie śmieją... widocznie mają z czego!

    OdpowiedzUsuń
  6. Każdego by wkurzył taki artykuł co w mieście wszyscy sąsiedzi są mili, w blokach nie śmierdzi, moja kuzynka mieszka w niebylejakim bloku, ale maja jednego sąsiada menela, którego wyrzucić nie moga bo to mieszkanie matki która jest w hospicjum, gaz mu odcieli żeby nie wysadził bloku w powietrze, smród z mieszania jak nie wiem, a reszta sasiadów niby kasy maja a niechluje takie, psa na klatke wyprowadza zeby toaletę zrobił
    ja nigdy bym wsi nie zamieniła na miasto

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. my mieliśmy w bloku narkomanów, fenol w kleju do klepki podłogowej, a u mojej teściowej jest zsyp,bo to wieżowiec, więc śmierdzi strasznie!

      Usuń
    2. Wyprowadziliśmy się z Amsterdamu na polską wieś, i nie żałujemy. U nas byli narkomani na schodach, strzykawki, folia aluminiowa od podgrzewania hery, itd.,itp... I ta agresja ludzi stłoczonych na małej powierzchni. Oczywiście, cała masa innych przyczyn...I jest nam tu dobrze. Mamy dobrych, mądrych sąsiadów, wioskowi ludzie od pokoleń a tyle się można od nich nauczyć.

      Usuń
  7. to ja zaraz go przeczytam.Może się nie zdenerwuję.
    ps. Też mamy takie metalowe patyki z drewnianymi rączkami i w Przecznicy i w domku nad jeziorem. Też nie potrafię się nudzić i marzy mi się stałe zamieszkanie na wsi. Dzieciństwo spędziłam na wsi i chyba w końcu do niej wrócę kiedyś na stałe.Umiem doić krowy i kozy, lubię pracować w ogrodzie i na powietrzu. Ale wiem,że jeszcze nie czas na wieś na stałe dla nas. Ale pewnie nadejdzie...

    OdpowiedzUsuń
  8. Ludziska!!! Nie dalej jak godzinę temu się wkurzyłam tym samym tekstem!!! I miałam coś napisać, ale musiałam poczytać z dzieckiem czytankę i jakoś mi przeszło;) Ale to prawda!!! - co za bzdury wypisują, co za brednie;) Lenistwo intelektualne i fizyczne - wszelka otępiałość i gnuśne zawodzenie o braku ciepłej wody - a żeby sobie taka jedna damulka u mnie rękę wodą z kranu poparzyła!;) Uciekła do rodziców, do miasta, bidulka, no i dobrze, niech spierd.... przynajmniej mniej idiotek na wsi będzie;))))
    Paulina, dziękuję Ci, kochana, że wzięłaś to na siebie;)))
    I wiecie co? - kilka dni temu obiecałam sobie, że nie wejdę więcej na onet, wp. interie i tego typu portale - nie i koniec, bo się tyko wkur... - no i nie wejdę, jak bum-cyk-cyk;) Amen.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, ja nie wchodzę na te portale...tylko ktos na facebooku llinka wrzucił, ba, kilka osób to uczyniło! ;)

      Usuń
    2. Widać ludzi ruszyło to bajanie;)
      Ale muszę się zdyscyplinować i nie zaglądać, bo zawsze z rozpędu i przyzwyczajenia czytam - tam mam konta moje ze starych czasów na poczcie i tak zaglądam przy okazji, ale koniec z tym chyba, bo mnie nie tylko tym wkurzają;)

      Usuń
  9. Kretynow nie brakuje! A Wy dziewczyny robcie swoje i takie opinie do kosza, szkoda zycia.

    Dopiero co odkrylam konika polskiego i jestem pelna podziwu dla Was, do zycia, podejscia do zwierzat. Koniku, Agniecho jestescie super babki!
    Tak trzymajcie! Na pohybel onetowym pismakom:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właściwie to ja miałam ubaw czytając to wcześniej ;) Takie panienki nieprzystosowane, pewnie w szpilkach do obory szły haha

      Usuń
    2. Pewnie tak Kamphoro! Bo wiesz jak to jest - sa ludzie i taborety, niestety.

      Usuń
  10. Też się wkurzyłam po przeczytaniu tego tekstu na Onecie. Masakra.
    Czasem myślę, że oni (tzn. tzw. redaktorzy) wymyślają takie historie i wszystko wyssane jest z palca, byle by była wierszówka. Nie mogę uwierzyć, że mogą być tak głupi ludzie, ale może jestem zbytnią optymistką. Dobrze napisane Paulino, myślę tak samo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aj, sa głupi ludzie że aż się w głowie nie mieści, że aż tak głupim mozna być... zetknęłam się z tym i owym!

      Usuń
  11. już przeczytałam. Nawet się nie wkurzyłam, bo moim zdaniem tekst wyssany częściowo z palca lub mocno podkoloryzowany. No chyba,że naprawdę istnieją takie kobiety jak ta pierwsza bohaterka. Tendencyjny artykulik z przekazem: "jak chłop ciągnie na wieś, nie zgadzaj się".

    OdpowiedzUsuń
  12. Zgadzam sie z opinia Kyji, pani dziennikarka chciala zablysnac ale niestety nie udalo sie:)
    Pewnie bedac u babci na wsi gesi ja dziobaly, widomo w co:)))

    OdpowiedzUsuń
  13. No widzę, że nie tylko mnie wkurzyły te wypociny, mam nadzieję, że rzeczywiście wymyślone częściowo, choć nieraz spotkałam się z ludźmi, którzy komentowali mój wybór stylu życia z niesmakiem niestety, bo kupy, bo sprzątanie, bo śmierdzi błe

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to ja kup różnorodnych mam zastrzęsienie, do wyboru, do koloru... buahahaha!!! I jeszcze inne gatunki zwierząt przybędą, więc kup będzie jeszcze więcej! A jak na tym dobrze pomidorki rosną, i chemii żadnej nie ma :DDDD

      Usuń
  14. Tak się kończy, jak się nosa poza miasto nie wychyla, a na wszystkim się zna;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o właśnie i to jest sedno, że najwięksi specjaliści, to ci co to w ogóle w życiu na oczy nie widzieli - a mleko to z biedronki - dojone oczywiście:-)

      Usuń
    2. Biedronka je doi? Te krowy?

      Usuń
    3. nie, to biedronki dają mleko, nie wiedziałaś???

      Usuń
    4. No tak, to są przecież Boże Krówki.

      Usuń
    5. Dziewczyny, ja nie w temacie - ale o krowach biedronkowych sluyszalam chociaz nadaje z Ameryki:)))

      I onet dociera:(((

      Usuń
  15. Paulino! Z wielka, wielka przyjemnoscia czytam Twoj pamietnik. Czytam o Twoich marzeniach, pasjach, rozterkach, o Kaktusie ktory odszedl, plakalam z Wami.
    Masz wielkie serce i fajnie, ze dzielisz sie nim z nami - dzieki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja dziolcha z miasta Lodzi jestem! Mnie wywialo na obcy kontynent (samo zycie).
      Lodz, kocham i nikt mnie nie "obedrze" z mego miasta.
      Lodz, kocham bez wzgledu na zmiany jakie zachodza w tym miescie:)

      Usuń
    2. My z Piotrkowa, ale do Łodzi jeździmy często do teatru, zwłaszcza do Teatru Nowego, w ogóle kochamy Łódź, a mój M. tam studiował, więc ma sentyment:-)

      Usuń
    3. Czytalam i wiem:) dzielne z Was koniki:)

      Usuń
  16. Mnie tez ten artykuł sieknął! Wchodze ja sobie do internetu po kilkudniowym odwyku ( komputer był w naprawie ) i co widzę? artykuł o biednych mieszczuchach na zabitej dechami wsi. I nóz mi sie w kieszeni otworzył i smiech mnie ogarnął na głupote autora i rozmówczyń. Bo wieś to nie sielanka ino życie. Czasem trudniejsze niż w miescie ( wiem co mówie - pół piwnicy drewna własnoręcznie porąbanego o tym świadczy ), czasem człowiek się wkurza, że drogi błotniste. Zwierzeta brudzą ( ale w miescie tez mi koty nawalały w kuwety...) I do licha cięzkiego mysleć trzeba. Że dom na wsi to i błoto w przedsionku, praca przy krowach to nie praca w perfumerii, a co do kultury... w naszej blibliotece najlepsze nowości na zamówienie czytelników! Ale co ja będę pisać. Same wiecie. Tylko się wkurzyłam...
    Asia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po prostu chęci brak dobrych

      Usuń
    2. Wprawdzie nie czytałam rzeczonego artykułu, ale kto im kazał (tym mieszczuchom) na wieś iść, skoro tak tu śmierdzi? W mieście, wiadomo - fiołkami pachnie, i - opcjonalnie - różą.
      Mnie gacie opadają, jak pada czasem pytanie: a co wy zimą robicie na tej wsi? Odpowiadam wtedy, że przy ogarku śpiewamy nabożne pieśni, ewentualnie ludowe, jeśli święto jakie.

      Usuń
    3. ja bym odpowiedziała, że ...dzieci......

      Usuń
  17. Niom...jest to wpieniające. Ale!moje drogie. Ja mam to na wyciągnięcie ręki często...A, bo drewno trzeba porąbać, a zwalic węgiel, a gówna psie się walają, a śniegu napada i trzeba odśnieżyć.
    No i jeszcze ta kwoka, co z Absorberami siedzi, uwstecznia się, zamiast drugi fakultet "ekstremistycznie" kończyć. Wrrr.
    A onetu i interii nie czytuję. Na internet mam czas z reguły po 21wszej, a wtedy z jednego i drugiego portalu zioną mi w oczy babskie cyce i dupska, a ja od urodzenia heteryczka jestem...

    OdpowiedzUsuń
  18. Przeczytałam ten artykuł ( Pauliny wina )i trudno mi uwierzyć w taką głupotę i prostactwo. Pogardę dla rolnika i jego pracy, pogardę dla pracy w ogólności. Pogardę dla wytrwałości, pozostawania przy swoim, dla pokory, dla bycia razem z naturą. Mieszkam na wsi od paru lat i naprawdę nie spotkałam tu jeszcze głupiego człowieka.

    OdpowiedzUsuń
  19. Nawet dziś rozmawiałam ze znajomą, że wiejscy ludzie są o niebo lepsi od "wieśniaków"- czyli tych, co się przeflancowali do "miast" np. takich jak Lubin. Odpukać, na swojej wsi nie spotkałam się z takim chamstwem jak w Sztygarowie.

    OdpowiedzUsuń
  20. A my z Michałkiem drugie wino białe opróżniamy - Salute - Na zdrowie!

    OdpowiedzUsuń
  21. To, ja trzecie otwrze! A co! Wolno mi, w koncu w gosciach jestem:)
    Tupaja rozwalila mnie ostatnim komentazrze, bo ja myslalam, ze wiesniak, to wiesniak!:))))

    OdpowiedzUsuń
  22. Odpowiedzi
    1. To już rano i wnoszę toast pierwszą kawą. Na zdrowie! Szrona na trawie, słońce jeszcze się chowa za górką. Zaraz idę do kulawego konia poodkażać, posmarować....Nakarmić. Ropa z rany, to dopiero śmierdzi, psze państwa. Chowa się przy niej każdy rodzaj obornika.

      Usuń
    2. Ja tez juz toast poranny pierwszą kawą spełniłam. Ciepło dzisiaj - wyszłam sobie z kubkiem na ganek, popatrzyłam na "nasze" sarny pod płotem, przywitałam się z "naszym" myszołowem i popatrzyłam po resztkach zieloności. I zaraz do Gdańska na dwa dni jade i troche mi słabo od tego...
      A.

      Usuń
    3. oj tak, nie ma jak nic lepszego niż wyjść rano z kawą przed dom i zostać przywitanym przez zwierzęta:-)

      Usuń
  23. Dziewczyny! A u mnie snieg dzisiaj spadl i pieknie jest:)

    OdpowiedzUsuń
  24. A u nas słońce pięknie świeci. Za śniegiem jeszcze nie tęsknię. Zwierzęta nakarmione hasają po trawie (jeszcze jej sporo, ale rogate już siano jeść chcą) a ja kawę pyszną wypiłam i śmigam po blogach, zanim zacznę inne pożyteczne zajęcia. Pozdrawiam Was

    OdpowiedzUsuń
  25. U nas też już słońce, i szron topi, termometr pokazywał rano -5! To nie jest zgodnie z moim planem. Życzę sobie temperatur plusowych przez co najmniej 3 tygodnie. A wracając do tematu tego wpisu, nie mogę powstrzymać się, by nie zacytować pewnego wiejskiego przysłowia: ZAPOMNIAŁ, JAK MU KOZA PRZEZ OKNO DZIEŃ DOBRY MÓWIŁA.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A, i zapomniałam, że oryginalnie było:' ZAPOMNIAŁ CHAM....

      Usuń
  26. U nas zimno i wilgotno, taka późna jesień niestety i bez słoneczka:-(

    OdpowiedzUsuń
  27. Ujęłaś samo sedno! Pamiętam jak zdecydowaliśmy, jeszcze wtedy z narzeczonym, że zamieszkamy na wsi i jak moja nie jedna zresztą koleżanka próbowała mi to z głowy wybić. No bo co ty tam będziesz robić? Przecież tam nie ma centrów handlowych, kin ani pubów... Jak ty to wytrzymasz? Zanudzisz się. Pamiętam jak z uporem maniaka odpowiadałam, że nuda jest domeną ludzi głupich, bez ambicji i pasji. Ludzie inteligentni się nie nudzą. Zatkało kakao :) I nie narzekam, nie nudzę się, czasami może są chwile zwątpienia, ale kto i gdzie ich nie ma :)
    Artykułu jeszcze nie czytałam, ale ciekawe jest to, co napisałaś, że mieszczuchy mieszkające na wsi tylko narzekają jak to ciężko. Bo często pod artykułami w necie dotyczącymi rolnictwa, dopłat etc. spotyka się ze strony miejskich mieszczuchów zgoła inne opinie. Cytować nie będę bo szkoda nerwów. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  28. Ja na szczęście do onetu, polsatu i innych wirtualnychpolsk nie zaglądam bo wiem czego się tam można spodziewać.
    Wszystkie artykuliki muszą być tam gadko napisane i smacznie podane, ogólnie są głupawe. Kto jest mądry to i tak nie bierze tego co tam przeczyta do siebie, a głupców i tak się nie uratuje.
    Bardzo ładnie opisałaś to co wielu z nas odczuwa i ukazałaś jaka jest prawda. Niestety wypada tylko ubolewać, że "prawda" i jej zrozumienie wymaga wysiłku Znacznie łatwiej jest pojmować świat po onetowemu i być "fajnym", nie odstawać od poziomu który tam wyznaczono. Niezależność i samodzielność to wysięk na który nie jest każdego stać.
    Pozdrawiam, Tomek :-)

    OdpowiedzUsuń
  29. Nie czytałam onetu i czytać nie zamierzam... ale czuję, że to manipulacja. Choć nie brakuje naiwnych, którzy myślą, że życie na wsi to sielanka (na przykład ja!) ;-)
    No bo jest sielanką, może nie? Wszystko kwestia tego, co się za sielankę uważa. Życie - po prostu.
    I żeby już te kozy mi 'dzień dobry' mówiły!!! ;-))
    Wnoszę toast za wiejskich ludzi czerwonym półwytrawnym ;) Salute!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedy się do mnie wybierasz, kobieto Inkwizycjo? We Święto Niepodległości jakoś Ci nie wyszło? Pozdrawiam!

      Usuń
    2. No ładnie, a Ty znów masz koleżanki sąsiadki na blogu, nie mówiłam, że wszyscy obok Ciebie mieszkają...

      Usuń
    3. No co ja zrobię, że ona się przeprowadziła do wsi obok...

      Usuń
  30. Dziewczyny, a mnie wkurza, co innego. Mianowicie tacy, co to kawał życia na wsi spędzili, gnój rozwallai na plu, krowy paśli i spali pokotem w jednej izbie, potem pognało ich do miasta i już po roku, ba po kilku miesiącach, przyjeżdżając w odwiedziny na wieś kręcą nosem, że śmierdzi, że obcasy się w błocku tytłają, grabi do rąk nie wezmą bo odcisk się zrobi i nie daj boże paznokieć złamie. Nagle nie wiedzą, które to natka w ogródku a jajek jeść nie będą bo z dupy kurzej wyszły.......znam takie przypadki....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj ja to bardzo dobrze znam, kiedyś też na blogu się z nich śmiałam i złościłam, takie "miastowe" od kilku lat są najlepsze:-)))

      Usuń
  31. Wspaniale to wszystko opisałaś.
    Jakim pustym trzeba być człowiekiem, by napisać taki artykuł? Czasem mi się wydaje, że nie mają o czym pisać i dlatego powstają takie teksty. Tragedia.
    Patyki taki metalowe na ognisko i my mamy, ale często wycinamy sobie z leszczyny, jeszcze lepiej nam jakoś kiełbaska smakuje ;)

    OdpowiedzUsuń
  32. Kiedyś na pewnym forum przeczytałam "opinię" miastowej doopy, że jakaż to moralnośc tych kobiet na wsi, w piwnicy ma kuchnię, w której gotuje, a na górze, na poziomie parteru, kuchnię "pokazową", do której ludzi wpuszcza, jakie to omne zakłamane, że udają, że takie czyste kuchnie mają, a prawda taka, że brud i smród, tylko na pokaz czysto. No ręce mi opadły jak liście uroczyście. Wyjaśniłam głupiej babie, że popierwsze, żeby się wypowiedzieć o czymś, trzeba to poznać. A skoro nie wie, że jest kuchnia "brudna" ( bo żaden chłop jak przychodzi z pola czy obory nie będzie co chwilę gumiaków ściągał, a jeść i pić chce) i 'czysta", żeby było gdzie z sąsiadkami herbatę wypić i od listonosza pocztę odebrać, to jakim prawem ocenia MORALNOŚĆ kobiet na wsi??? Póki co, to własną żałosną małość pokazała... Też się wtedy wkurzyłam. A teraz, jak czytałam ten artykuł, to pomyślałam z mściwą satysfakcją: zachciało ci się łatwych pieniędzy z dopłat, myślałaś, że na wsi to gołąbki same lecą do gąbki? To witamy na wsi polskiej, haha!
    Bo że głupi to nie są ludzie na wsi tylko ona sama to chyba każdy czytający tę jej wypowiedź wie sam, toż bije po oczach! :D

    OdpowiedzUsuń