Teoretycznie powinnam się cieszyć, i pewnie gdzieś w głębi podświadomości rozumnej może nawet się raduję. Bo - sucho już było, a późna wiosna i siano się kończy, a jak pada, to trawa rośnie na pastwiskach i można wypuszczać konie. No, teraz to już rośnie ekspresowo. W obejściu urosła aż tak, że wczoraj, przed deszczem, otwarliśmy sezon kosiarkowy i skróciliśmy murawę po raz pierwszy w tym roku. A murawy ci u nas pod dostatkiem, teraz, jak już dorobiliśmy się kosiarko - traktorka, nie kosi się ponad 8 godzin,jak wcześniej, tylko niecałe 3, i to na siedząco. Różne kwiaty też rosną.
 |
| mokro, |
 |
| mokrzej, |
 |
| najmokrzej! |
Na pastwisku trawa niezbyt wybujała, ale nasz ogier reproduktor Galeon zdecydował, że dość już przebywania w pomieszczeniu zamkniętym ( jak się okazało, niezbyt szczelnie zamkniętym) i wczoraj wraz ze swoim lekko ciamajdowatym synem, uciekł. W zimie nie mieszka on u nas, dodam dla wyjaśnienia, tylko w drugiej połowie “Stadniny Izery” w Stankowicach. No i wyrwał się na swobodę,i być może pokrył parę klaczy, których pokryć nie powinien. Się wyjaśni za 11 miesięcy. W związku z tym, decyzja zapadła, że jedzie do nas, jak co roku, na swoje letnie pastwisko. Więc od rana - z przyczepą do Stankowic, załadować zwierza dwa (Galeon i Len) - wleźli od niechcenia, totalnie zblazowani. Pojechali do nas, wyszli, wstawieni zostali na letnie pastwisko. Z powrotem do Stankowic po Giewonta. Wlazł bez problemu, dojechał, został wyładowany, wszedł na pastwisko. W żartach wskoczył na Galeona ( “o, sorki, myślałem że jesteś klaczą, nie, to był tylko taki żart, auuuuu!, już sobie idę”) ale szybko został uporządkowany. Przyczepę do domu, uwiązy dwa w dłoń i idziemy po Mazura ( bezjajeczny ) i Miłka ( roczny, ale myśli że jest ogierem) na zimowe pastwisko klaczy, żeby przeprowadzić ich na pastwisko letnie dla chłopaków. Są pewne problemy, Miłek niezbyt przyzwyczajony do chodzenia na uwiązie a już zwłaszcza w stronę inną niż jego mama, protestuje, staje jak wryty, próbuje stawać dęba, biec, itp. Normalne sztuczki. Profesjonalna siła spokoju (Sylwek - sąsiad) poskaramia go z łatwością, oszczędnie rzucając qrwami. Poza pastwiskiem, Miłek potulnie podąża za Mazurem. Są znowu małe zawirowania podczas wpuszczania nawej dwójki na pastwisko, ale w końcu - wszyskich pięć koni jest wewnątrz ogrodzenia. Galopy, kwiki, kopania, gonitwy. Hierarchię trzeba ustawić, chociaż wszyscy wiemy, że Galeon rządzi.
 |
| Od lewej Galeon, Miłek z tyłu, Mazur, reszta nie zmieściła się w kadrze. |
A poza tym, dużo pracy w ogrodzie. W warzywniku skopane, zasilone kompostem i starym obornikiem końskim, zagrabione, posiane, posadzone prawie wszystko. Rabatki kwiatowe prawie oczyszczone z pozimowych badyli i prawie wcale nie wyplewione. Chochoły zdjęte z prawie wszystkich róż. Rozsada rośnie coraz większa. Chyba muszę zrobić porządek w szklarni po zimie, bo pomidory zaczynają się chwiać, takie już duże wyrosły. Dużo pracy, bardzo dużo, ale chyba to ogarnę.
 |
| Akita Inu w pomidorowej dżungli. |
W stawiku żabi skrzek pływa.
Nad głową przelatują dwa żurawie.
Ptactwo drze się.
Jaskółek oknówek ciągle nie ma, a wróble pozajmowały ich gniazda.
Mamy trzy źrebaki:
Morena
 |
| Jakże inteligentnie wygląda Malina z opuszczoną dolną szczęką. |
Nadziak
 |
| Od razu widać że ogier, z wyrwanym kawałem skóry nad prawym okiem. |
Kalina.
 |
| Najmniejsza, najśliczniejsza. |
Czekamy na jeszcze dwa.