Konie

Konie
Konik polski, to rasa koni małych, pochodzących od dzikich koni Tarpanów występujących na obszarze Europy. Tarpany, które przetrwały zostały odłowione i umieszczone w prywatnym zwierzyńcu hrabiów Zamoyskich. W 1808 roku z powodu panującej biedy zostały rozdane do użytkowania chłopom, w wyniku krzyżowania się z lokalnymi końmi wykształciła się rasa nazwana przez prof. Vetulaniego konikiem polskim. Konik polski charakteryzuje się wysoką inteligencją, łagodnym charakterem, jest odporny, wytrzymały, ma niski wzrost (do 140 cm), silną budową ciała, twardy róg kopytny. Jest to rasa późno dojrzewająca (3-5) i długo żyjąca. Konik polski to przede wszystkim koń wierzchowy, do rekreacji, rajdów konnych i wycieczek doskonały. Jego niski wzrost sprawia, że wielogodzinne siedzenie w siodle nie jest uciążliwe, jest odważny i dzielny. Nadaje się również do prac rolnych i lekkich zaprzęgów, a jego łagodny charakter i inteligencja sprawia, że jest niezastąpiony w hipoterapii. Konik polski to świetny wybór dla całej rodziny, również dziecka, bo gdy nasz mały jeździec dorośnie, to nie będzie musiał rezygnować z jazdy na swoim przyjacielu, konik polski bez uszczerbku na zdrowiu poniesie jeźdźca o łącznej wadze do 130 kg

czwartek, 4 kwietnia 2013

Koński obornik a brykiet

Z jakiś rok temu Kamphora jeśli dobrze pamiętam zamieściła wpis o brykiecie z końskiego obornika. Pomysł wydał mi się arcyciekawy, zwłaszcza, że obornika mam sporo. W ostatnich dniach dotarła do mnie wreszcie brykieciarka ręczna do wyrobu brykietu z makulatury jak i miału, takiej z przeznaczeniem do obornika nie znalazłam, ponieważ aura nie sprzyja produkcji brykietu z gówna:-) to postanowiłam ją wypróbować na makulaturze.
Na razie brykiet z makulatury suszy się na kaloryferze, bo bardzo jesteśmy ciekawi jego jakości i wydajności, a jaki będzie ten z obornika, no cóż, na pewno ekologiczny. Ale to nie wszystko, pragnę od razu wytłumaczyć wszystkim, którzy nie mieli do czynienia z końskim gównem iż jest ono specyficzne, otóż nie śmierdzi tak jak kozie mimo, że są oba gatunki roślinożerne. Końskie odchody mają zapach zgniłej trawy (zwłaszcza konika polskiego, który nie je ziarna, tylko objętościowe pasze), a gdy wyschnie nie posiada zapachu żadnego, a brykiet powstały z obornika końskiego suszymy ok. trzech tygodni na świeżym powietrzu i słońcu. Na brykiet obornikowy musimy poczekać aż będzie sucho i ciepło, gdyby był w miarę wydajny, to robiąc dziennie dziesięć brykietów, co nie zajmuje dużo czasu ( wypróbowane na papierze) mogła bym nas zaopatrzyć w opał brykietowy na całą zimę :-) Nasi sąsiedzi na wsi jak się o tym dowiedzą, to założę się z każdym, że będą się śmiać i mówić, że z gówna niedługo będziemy robić cukierki :-)) Ale kto się śmieje... a ja będę siedzieć sobie w ciepełku. I niech ta wiosna wreszcie przyjdzie!!!

39 komentarzy:

  1. Stare przysłowie mówi" z gówna bata nie ukręcisz". A ja mam wrażenie, że ty, jak się uprzesz, to ci się uda.:-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No już sama nie iem czy się cieszyć czy nie z takiego podsumowania...

      Usuń
    2. Komplement, czysty komplement.

      Usuń
  2. Z niecierpliwością czekam na wyniki...palenia także :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe, jak dym będzie woniał?

      Usuń
    2. Słuchajcie, a jeszcze taki brykiecik rozdrobisz i masz bezwonny wysokiej klasy 100% ekologiczny nawóz do ogródka pod ekologiczne warzywka:-)))

      Usuń
    3. A ja głupia się zastanawiałam co z obornikiem robić. I patrzcie jaka efektywna fabryka, zeżre kostkę siana za 3,50 a wysra paczkę brykietu za 8,99, no czysty zysk!

      Usuń
    4. Paulina, jeżeli chodzi o nawóz do ogródka, to ja bym nie robiła brykiecików - po co się męczyć? Natomiast zrobiłabym sobie osobną pryzmę, bo koński nawóz musi sobie rok, dwa poleżeć, świeży jest zbyt mocny dla wielu roślin. I na tą pryzmę można wywalać inne zielone odpadki z ogródka, resztki siana, skoszoną trawę... My tak robimy, dzięki takiej technologii surowy koński obornik szybciej się przerabia na wspaniały ekologiczny kompost. A jak się zdecydujesz na zastosowanie dżdżownic kalifornijskich - to już w ogóle...Bedzie jeszcze lepiej.

      Usuń
  3. A może pierwszy z tych "docelowych" brykietów też wysuszyć na kaloryferze. Tak żeby nie czekać aż do lata ;)

    A tak na poważnie to jestem ciekaw czy taki opał jest rzeczywiście kaloryczny i czy da się brykietami z obornika ogrzewać skutecznie dom.

    Pozdrawiam, Tomek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko sprawdzę i opiszę, a z tym suszeniem na kaloryferze, to taka odważna nie jestem:-)) ale gdybyś chciał wypróbować ten kaloryfer, to mogę Ci podesłać brykiecik do wysuszenia:-)))

      Usuń
    2. A Tomku, w pierwszą zimę ziarnem paliliśmy po poprzednim właścicielu, no to zbyt wydajne nie było, jak pelet się spalało - szybko:-) to odnośnie ekologicznych opałów, nawet próbowałam moczyć, najwydajniejsze to zmieszane z miałem było, mam nadzieję, że ten brykiet lepszy będzie, tak czy inaczej będę go robić, bo za darmo, a na rozpałkę do pieca i tak musisz coś kupić, więc najwyżej do rozpalania będzie.

      Usuń
    3. Firma z Wrocławia oferuje piece do spalania odchodów konskich i kurzych
      www.pellet.pl

      Usuń
  4. Niestety u mnie się nie da spalić brykietu w piecu ponieważ mam piec tylko na ekogroszek :(

    Następny piec jaki kupię będzie też na ekogroszek ale z dodatkowym paleniskiem. Mamy sporo drewna z wycinek gałęzi i krzewów na działce które muszę kiedyś wykorzystać.

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wielu ludzi w moim otoczeniu rozczarowało się do ekogroszku, ciekawe czemu? Tomku, może wyjaśnisz specyfikę?

      Usuń
    2. Eko groszek z roku na rok coraz droższy. Oczywistym się stało, że kopalnie lub dystrybutorzy nagminnie mieszają dobry węgiel ze zLym - tym dającym dużo popiołu, a za to mało kalorycznym. Trzeba szczęścia lub wielu prób, by się dowiedzieć, który węgiel kupować. Poza tym piece z podajnikami miewają mankamenty, a dodatkowo zżerają prąd elektryczny potrzebny nie tylko do podajnika, ale i do nadmuchu - jest to dodatkowych kilkaset złotych za sezon.

      Usuń
    3. Rozczarowany nie jestem tylko po czasie widzę, że przy zakupie pieca mogłem wybrać nieco inaczej.
      Piec który kupiliśmy mamy od pięciu lat i jest to całkiem sprawna maszyna. Kupiliśmy go w promocji w Castoramie, to piec marki Zębiec. Model który posiadamy kupiliśmy o jakieś 1300 złoty taniej ponieważ jak wspomniałem była to cena promocyjna (tego dnia Castorama sprzedała 400 takich pieców w Opolu nawet nie wystawiając ich z magazynu).
      Nasz piec sprawuje się całkiem dobrze, ma 19 KW mocy i ogrzewamy nim z powodzeniem 170 mkw powierzchni mieszkalnej w naszym domu (utrzymujemy temperaturę około 21 do 23 stopnie). W naszym wypadku trzeba liczyć, że zużywamy około 1 tony węgla na miesiąc, od początku tego sezonu grzewczego spaliliśmy już 6500 kg ekogroszuku. Nasz do ma stare mury (jest zbudowany z cegły), ściany nie są ocieplone, ocieplona jest jedynie podłoga i sufit izolacją z wełny mineralnej, nasz dom stoi w szczerym polu i jest narażony na silne wiatry.

      Jedyny poważny mankament naszego pieca jest taki, że w razie awarii zasilania przestaje działać. Przydałoby się w nim dodatkowe palenisko w którym w wypadku braku prądu można by palić na ruszcie. Przy tym w cieplejsze dni mógłbym przepalać drewnem lub innym paliwem które nawinie mi się pod rękę i pozwoli oszczędzać węgiel.
      Jak pisała Archanioły i Ludzie cena ekogroszku stale rośnie, gdy kupowałem nasz piec to tona tego paliwa kosztowała 370 złoty, a obecnie prawie 800 złoty. To duża podwyżka na przestrzeni pięciu lat.
      Trzeba też rzeczywiście sprawdzić kilku dostawców aż się trafi na dobre paliwo - węgiel który będzie kaloryczny, łatwy w spalaniu i nie będzie wytwarzał dużo popiołu. Mi się udało znaleźć dobrych dostawców w okolicy i jestem zadowolony z jakości ekogroszku którym palę.
      Mankamentem jest ryzyko zerwania plomby w napędzie podajnika i nieraz to się zdarza na skutek obecności zanieczyszczeń w paliwie: kawałków drewna, kamieni, raz mi się trafiła część lampki górniczej. Żeby minimalizować to ryzyko to każdorazowo zasypując węgiel do pieca patrzę się uważnie na to co wsypuję do podajnika. Po prostu powoli przechylam wiaderko z węglem i obserwuję spadające gródki - tym sposobem udaje mi się wypatrzeć nieraz zanieczyszczenia. W tym sezonie ani razu nie zerwało nam plomby.

      Podsumowując powiem, że jestem zwolennikiem pieców z automatycznym podawaniem paliwa (węgiel, ekogroszek, miał, itp.) bo to duża wygoda i gwarancja ciepła w domu bez potrzeby wstawania w środku nocy żeby podłożyć do paleniska. Przy tym piece na paliwo stałe są znacznie tańsze w eksploatacji niż piece gazowe czy na olej opałowy.
      Dwa lata temu namówiłem moich rodziców aby sobie sprawili podobny piec. Początkowo się bali kosztów jego zakupu i większych kosztów spalania ekogroszku. Jednak już po pierwszych dniach posiadania takiego urządzenia powiedzieli, że nie żałują. Teraz moi rodzice już by nie wrócili do starego tradycyjnego pieca. Rodzicom poleciłem już nieco inny piec niż ten co posiadam bo nauczony doświadczeniem kazałem im kupić piec z dodatkowym rusztem.

      Pozdrawiam, Tomek

      Usuń
    4. Ja słyszałam, że zwłaszcza te te z podajnikiem tłokowym są dobre, bo nie awaryjne (zanieczyszczenia nie mają znaczenia), nas niestety jeden człowiek namówił na zwykły piec miałowy i bardzo żałujemy, piec ma czwarty sezon, na powierzchnię 80 mkw spalamy tonę miału miesięcznie!!! plus dogrzewanie w pokojach brykietem! Dom mniej więcej jak u Tomka - stary z cegły, z moich doświadczeń wiem, że na opale oszukują STRASZNIE dlatego w tym roku paczkowany sami wozimy co kilka dni, choć i ten bywa "chrzczony", moczą aby był cięższy, mieszają różne kaloryczności, a nawet dosypują ziemi i piachu, po prostu słów brakuje, dodatkowo zawsze na początku sezonu cena jest inna niż na koniec, rekord był w zeszłym roku na brykiecie na początku kosztował 7zł za paczkę, a na końcówce sezonu 12zł.

      Usuń
    5. A i jeszcze przy piecu z podajnikiem nie ma przerw, łatwiej utrzymać stałą temperaturę mniejszym kosztem

      Usuń
    6. Nie mam doświadczeń z piecami z podajnikiem tłokowym. Piece które są w naszej rodzinie mają podajniki ślimakowe. Jak do tej pory można powiedzieć, że nie sprawiają problemów.

      Co do miałowych pieców to wiem, że potrafią wybuchać gdy są źle załadowane i rozpalone. Kiedyś w budynku przyległym do jednej z nieruchomości u moich rodziców nastąpił taki wybuch w piecu u sąsiada, że aż cegłę zaślepiającą stary otwór w kominie wyrwało. Tą cegłę wyrwało po stronie moich rodziców, skutkiem tego pogrubiliśmy ścianę o jedną warstwę cegieł i tynku w okolicy feralnego komina.

      Z tego co piszesz to wydaje mi się, że macie bardzo duże spalanie, aż mnie to dziwi. No i dodatkowo musicie dogrzewać pomieszczenia co wymaga sporo pracy. Wynika z tego, że cały dzień ktoś musi czuwać przy ogniu bo inaczej w domu jest zimno. W naszym wypadku piec z automatycznym podajnikiem to jest wygoda. Bo nawet jak nas nie ma w domu to i tak zawsze jest ciepło. Ja nieraz wyjeżdżam z domu na kilka dni i wiem, że żona sobie poradzi z dosypywaniem opału do pieca i wybieraniem popiołu. Dosypujemy raz dziennie węgiel w ilości od 1 do 5 wiaderek zależnie od mrozu. Staramy się też regularnie wybierać popiół każdego ranka - popiołu jest kilka szufelek.

      Co do opału to mam podobne doświadczenia, sztuka polega na znalezieniu dobrego dostawcy. Ja zawsze staram się zamawiać opał w suche dni tak aby nie płacić za wodę. Zamawiamy głównie opał luzem bo tak jest taniej, nieraz też kupujemy workowany ale to się za bardzo nie opłaca.

      Pozdrawiam, Tomek

      Usuń
  5. Testuj, kochana, testuj, ja mam wiele opinii ze naprawde wydajny i sama nie moge sie doczekac na dzialalnosc! ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wszystko dzięki Tobie:-)

      Usuń
    2. Oj tam, oj tam ;-) Mam nadzieje ze rady sie przydaly :-)

      Usuń
  6. Sąsiedzi wymiękną jak się dowiedzą ile (nie) zapłaciliście za ogrzewanie. Nic do ludzi tak nie przemawia, jak ból w portfelu.
    Powodzenia! Oby się udało!!!

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie tylko z końskiego ukręciłabym brykiecik, gdyby tylko się dało, tyle kasy poszło przez komin. A dym z końskiego gówienka? Sama słodycz, zwłaszcza w porównaniu ze smrodem opon i plastiku.
    Będę Cię śledzić, bo jakby co, gotowam kupić parę koników.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A Ty wiesz, że gdyby to wypaliło, to konie masz za darmo:-) tylko praca własna:-(

      Usuń
  8. Dzięki!!! Ale jeśli przestawisz się na produkcję gównianych brykiecików, to koniki będą Ci potrzebne. Chociaż, jak to - nomen omen - WYPALI, to za ten patent możesz mieć milion koników. Potem możesz ulepszać produkcję i zapachowe lepić. A to o zapachu fiołka, a to róży, a to lawendy (dodatkowo mole wypłoszy). Najdroższe będą te ekologiczne, o zapachu końskiego gówienka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Szwecji produkuja wielkie, komercjalne piece na konski nawoz :-)

      Usuń
    2. Nie tylko zapach, można i kształt zmieniać - w formie serca w okolicach Walentynek, na przykład.;-)

      Usuń
    3. Agniecha ja to ja, ale u Ciebie z taką ilością to na przemysłowa skalę by można:-)

      Usuń
    4. Kamphora, a masz jakieś informacje o tych piecach jakie to, no i nie wiedziałam o tej Szwecji

      Usuń
    5. No, my z naszą pompą ciepła nie musimy. Do kominka drewno własne z naszych zarośniętych pastwisk starczy na dziesiątki lat. Ale pomysł dobry, dla wszystkich, co mają konie.

      Usuń
  9. Kształt na zamówienie można by robić, jak ciasteczka. Jak pierniczki w okolicy Gwiazdki, zajączki na Wielkanoc (gówniana wiosna, gówniany zajączek) itd. Morze możliwości.
    Pompa się sprawdza? Myśleliśmy o tym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O jakiej Wy pompie mówicie?

      Usuń
    2. Nasza jest troszkę staroświecka, i z powodu kretyńskich hydraulików przez parę lat mieliśmy za mało sond pionowych więc i wydajność była niższa niż zakładana. Teraz jest OK. Nasz nowy hydraulik zorientowany w nowych technologiach, sam ma jedną na powietrze i też zadowolony.

      Usuń
    3. http://www.hydro-tech.pl/produkty-i-technologia/ Paulina, ja Ci nie będę wyjaśniać, bo za dużo pisania. Poczytaj sobie tu.

      Usuń
  10. Dzięki Agniecha. Jeśli kiedyś dojrzejemy (finansowo głównie), to zgłoszę się po wymianę doświadczeń.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z chęcią pomogę. Ze względu na ww. kretyńskich hydraulików, musiałam się dokształcić w dziedzinie pomp i C.O. we własnym zakresie. Teraz przynajmniej rozumiem, o czym gada nasz nowy supermajster.:-)

      Usuń