Konie

Konie
Konik polski, to rasa koni małych, pochodzących od dzikich koni Tarpanów występujących na obszarze Europy. Tarpany, które przetrwały zostały odłowione i umieszczone w prywatnym zwierzyńcu hrabiów Zamoyskich. W 1808 roku z powodu panującej biedy zostały rozdane do użytkowania chłopom, w wyniku krzyżowania się z lokalnymi końmi wykształciła się rasa nazwana przez prof. Vetulaniego konikiem polskim. Konik polski charakteryzuje się wysoką inteligencją, łagodnym charakterem, jest odporny, wytrzymały, ma niski wzrost (do 140 cm), silną budową ciała, twardy róg kopytny. Jest to rasa późno dojrzewająca (3-5) i długo żyjąca. Konik polski to przede wszystkim koń wierzchowy, do rekreacji, rajdów konnych i wycieczek doskonały. Jego niski wzrost sprawia, że wielogodzinne siedzenie w siodle nie jest uciążliwe, jest odważny i dzielny. Nadaje się również do prac rolnych i lekkich zaprzęgów, a jego łagodny charakter i inteligencja sprawia, że jest niezastąpiony w hipoterapii. Konik polski to świetny wybór dla całej rodziny, również dziecka, bo gdy nasz mały jeździec dorośnie, to nie będzie musiał rezygnować z jazdy na swoim przyjacielu, konik polski bez uszczerbku na zdrowiu poniesie jeźdźca o łącznej wadze do 130 kg

czwartek, 13 marca 2014

Wiosna i zakładamy pasiekę!




Wiosna idzie już wielkimi krokami, już nawet u nas widać powolutku pierwsze wiosenne piękności - łąka budzi się do życia. Niestety pracy ogrom - jak to na wiosnę, moje szkodniki co dzień wymyślają coś nowego i produkują tony nawozu...




Pojawił się wreszcie też pierwszy ul i mam nadzieję, że nie ostatni tej wiosny. Jeśli się uda, to dokupimy jeszcze jeden, a jeśli nie, to na przyszłą wiosnę następne. Przywieźliśmy go dziś z Pabianic:-)))
zestaw pt."domek dla pszczółek" przed złożeniem
podłoga domku dla pszczółek
dwa piętra mieszkalne
poddasze
sufit
a na końcu dach na górze i tarasik na dole, nadzór budowlany oczywiście skontrolował stan surowy zamknięty i wydał pozwolenie na wykończenie domu dla rodziny pszczelej, która zamieszka w nim ostatecznie w maju:-)
I tak oto zaczyna się nowa era, na naszym gospodarstwie, era pszczela, era miodu i miodem płynąca!!!

22 komentarze:

  1. Amen.
    Skąd bierze się pszczoły? Kupuje się rój, czy tylko Królową, a ona wabi resztę? Nigdy się nad tym nie zastanawiałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kupuje się odkład (jeśli nic nie pomyliłam), czyli całą rodzinę, można też osobno matkę i osobno pszczoły, my weźmiemy całość na początek.

      Usuń
  2. Tupaja, kurki masz zamówione, gąski takoż, do pełni szczęścia i sielanki musisz zamówić pszczoły!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przecież Tupaja lubi robaki! Pszczoły - koniecznie! :-)

      Usuń
  3. Paulina, widzę, że gospodarstwo się różnicuje. Oprócz produkcji nawozów ( własne pieczarki?) i miód. :-) Czy to są te ule, o których kiedyś pisałaś, bezramkowe, czy jak?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, to są popularne u nas wielkopolskie korpusowe, ale będą i bezramkowe, na razie są standardowe, żeby mi związek w razie problemów pomógł, bo jak im o bezramkowych powiedziałam, to powiedzieli, że to wynalazki i głupoty są; więc aby byli mili i pomocni, to najpierw dwa ramkowe. A później jak już wprawy nabiorę, to zaczną się eksperymenty, czyli przyszła wiosna:-)

      Usuń
  4. Fantastycznie! Ja bym chyba pszczół nie chciała mieć, ale bardzo doceniam i podziwiam. U nas we wsi są dwie pasieki, w tym jedna taka z prawdziwego zdarzenia i robią pyszne miody równego rodzaju. Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki, mam nadzieję, że wszystko się uda:-)

      Usuń
  5. Ja chciałam mieć ule, nawet się szkoliłam w tej materii, ale okazało się, że jad pszczeli wywołuję u mnie silną reakcję alergiczną uogólniona. Próbowałam się też odczulać, ale niestety pszczoły nie dla mnie. Nie można mieć wszystkiego.
    Powodzenia życzę w pszczelarstwie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A żeby było śmieszniej ja nie wiem czy jestem uczulona czy nie:-) ale jak byliśmy w sklepie pszczelarskim, to syn właściciela powiedział, że ma uczulenie na jad, a mimo to chodzi doglądać ule czasem w zastępstwie ojca, więc nie zamierzam rezygnować jakby co:-) najwyżej będzie trudniej i trzeba będzie zachować szczególną ostrożność.

      Usuń
    2. Sklep pszczelarski... W Jeleniej też jest. Lubię tam zachodzić. I nie tylko z powodu miodu, ale tej całej reszty, ule, ramki, pierdołki, kapelusze, literatura... Również się zastanawiam od czasu do czasu nad ulem albo dwoma, ale dopiero jak jakoś się ogarnę w kontekście koni, i ogrodu. Więc nieprędko.

      Usuń
  6. Ule!!! Moj pradziadek byl pszczelarzem, wiec rodzinnie mamy bizka na punckcie pszczol. Mam nadzieje, ze sie Wam uda:))
    Ja na razie zapewniam stolowe;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dziękuję, ja też mam taką nadzieję:-)

    OdpowiedzUsuń
  8. To wspaniale!!! Miałam kiedyś 12 SWOICH uli ramkowych, kolorowych jak tęcza;)))) Ale - mam też uczulenie, szalone, adrenalina - te sprawy;) Niestety - tylko teoria mi została;) Ale zapach podkurzacza, spokojne ruchy przy ulach, zapach miodu z miodziarki, plastry zasklepionych komóreczek... To cudowne czasy - nigdy ich nie zapomnę;)))
    W razie jakichkolwiek pytań - służę;))) zazdroszczę jak cholera;) To piękna rzecz, pszczoły są wspaniałe!!! Pozwól im się kochać;) Pamiętaj o wyciszeniu - kiedy Ty się wkurzasz, one też;))) U mnie zawsze moment zakładania kapelusza, rozpalania podkurzacza to był czas medytacji, złapania luzu - wtedy mniej dziabią;) Nie masz pojęcia, jak w to wsiąkniesz;)))) Tylko, żeby Ci nie chorowały;) Trzymam kciuki!!!! Miodzio;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kretowata, Ty to masz wiele ukrytych talentów! Pszczelarka! Kto by pomyślał!:-)

      Usuń
    2. No ja też bym na to nie wpadła! Ach ta nasza Kretowata!! Dzięki i na pewno będę pytać o różne rzeczy:-)

      Usuń
  9. super sprawa! Też chciałbym, bo zawsze mnie namawiał na pszczółki mój już nieżyjący starszy sąsiad. Może kiedyś jak się totalnie zestarzeję i nieco wyhamuję? Jakby co to w Pszczewie, naprzeciw mojej leśniczówki jest Skansen Pszczelarski i wszystkiego tam dowiesz się o pszczołach. Pan Tadeusz niestety już nie żyje, ale skansen prowadzi jego wnuk i można się tam wiele dowiedzieć o pszczołach. Życzę powodzenia !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha! już bym tam siedziała u Was, ale niestety a z łódzkiego jestem:-( i troszkę daleko, ale bardzo dziękuję i powiedz mi przy okazji, czemu ja u Ciebie nie mogę normalnie komentować? już tyle razy chciałam, przy domkach dla ptaszków inie tylko:-(

      Usuń
  10. Hmm... problem nawozu, jak mniemam, mogłaby rozwiązać pieczarkarnia, co z pasieką pospołu mogłaby być niezgorszym zaczątkiem agrarnego holdingu:))
    Kłaniam nisko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. myśleliśmy o pieczarkach całkiem serio, tylko sił brakuje...

      Usuń