Konie

Konie
Konik polski, to rasa koni małych, pochodzących od dzikich koni Tarpanów występujących na obszarze Europy. Tarpany, które przetrwały zostały odłowione i umieszczone w prywatnym zwierzyńcu hrabiów Zamoyskich. W 1808 roku z powodu panującej biedy zostały rozdane do użytkowania chłopom, w wyniku krzyżowania się z lokalnymi końmi wykształciła się rasa nazwana przez prof. Vetulaniego konikiem polskim. Konik polski charakteryzuje się wysoką inteligencją, łagodnym charakterem, jest odporny, wytrzymały, ma niski wzrost (do 140 cm), silną budową ciała, twardy róg kopytny. Jest to rasa późno dojrzewająca (3-5) i długo żyjąca. Konik polski to przede wszystkim koń wierzchowy, do rekreacji, rajdów konnych i wycieczek doskonały. Jego niski wzrost sprawia, że wielogodzinne siedzenie w siodle nie jest uciążliwe, jest odważny i dzielny. Nadaje się również do prac rolnych i lekkich zaprzęgów, a jego łagodny charakter i inteligencja sprawia, że jest niezastąpiony w hipoterapii. Konik polski to świetny wybór dla całej rodziny, również dziecka, bo gdy nasz mały jeździec dorośnie, to nie będzie musiał rezygnować z jazdy na swoim przyjacielu, konik polski bez uszczerbku na zdrowiu poniesie jeźdźca o łącznej wadze do 130 kg

piątek, 21 marca 2014

Siostra...




 Gdzie ten świat w kolorze toffikow, gdzie ten świat o smaku dropsów miętowych z baru mlecznego, gdzie spacery słoneczne i cudowne letnie burze oblepiające ciało jedwabną sukienką, po których zawsze pojawia się tęcza?

Gdzie ta radość wdzięczna, niewinna?

 Rowlands twierdzi, że wilki potrafią być naprawdę szczęśliwe, bo żyją chwilą - teraźniejszością.
Gdy myślę o chwilach w dzieciństwie z moją siostrą, to takie one właśnie były, bez lęków przyszłości i zmartwień przeszłości. Świat po prostu był! Gdy zaglądam w przeszłość w poszukiwaniu sedna - szczęścia, to widzę chwile, chwile wypełnione słońcem, ciepłym deszczem, pieszczącym wiatrem. Dręczy mnie myśl, czy wraz z dzieciństwem tracimy bezpowrotnie możliwość odczuwania prawdziwie głębokiego szczęścia i beztroskiej radości? Tego szczęścia prostego, nie satysfakcji z osiągnięć zawodowych, materialnych, czy osobistych, ale szczęścia istnienia. Istnienia nieograniczonego kompleksami, czy wszechobecnym materializmem, szczęścia z samego aktu istnienia, możliwości oddychania i patrzenia.

 Siostra, to coś cudownego, można się nie widzieć latami, można się kłócić i spierać, a gdy się choć usłyszy przez chwilę, mimo przeszkody kilometrów wraca szczęście koloru toffików. Dziś w pierwszym prawdziwie wiosennym dniu, gdy na spacerze zbierałam wspomnienie toffików, zamykałam oczy i wyciągałam rękę do mojej starszej siostry - królewny, lecz tylko wiatr oplatał chłodem moje palce i trzeba było otworzyć oczy...
Gdy po powrocie usiadłam na kamieniach pod drzewem, z każdej strony oblepiło mnie szczelnie ciepłe złoto - srebrne futro i wylizało mi całą twarz - moje toffiki - muszę się koniecznie odrobaczyć!

Kocham Cię Siostrzyczko!

21 komentarzy:

  1. Mam nadzieję, że Ona to czyta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety dzieli nas ponad 2000km

      Usuń
    2. od prawie dwudziestu lat:-)

      Usuń
    3. Skojarzyło mi się, że przecież wiedziałam. Ale mi się zapomniało.

      Usuń
  2. Więzi pozazdrościć, takoż i dzieciństwa wspomnień, ale z ogólnym wrażeniem, że to dzieciństwo by być miało jaką cudowną szczęśliwości oazą, odpowiem krótko: zależy jak komu...
    Kłaniam nisko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Drogi Wachmistrzu, moje dzieciństwo trwało bardzo krótko i brutalnie się skończyło, Moja siostra była jego cudownym elementem, ale bardzo wczesne to były lata życia. Gdybym mała jeszcze raz przejść dzieciństwo, to... A siostrę kocham i bardzo mi jej brakuje, bo rzadko się widujemy.

      Usuń
    2. Ale chociaż w pięknym zakątku Europy mieszka. (?)

      Usuń
    3. Tak, mieszka na górze Monte Stella a z okna widać całą okolicę i morze jak jest dobra widoczność. W sumie przez te lata przemieszkałam chyba z rok u niej, ale to było dawno i teraz to Anitka przyjeżdża co parę lat:-(

      Usuń
    4. Dobra, lecę do koni, bo zaraz na szkolenie pszczelarskie jadę - bzzzzzz:-)

      Usuń
  3. mam nadzieję, że przeczytała, to piękne wspomnienie... I fajnie, że taka więź została, pomimo tysięcy kilometrów:))

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajne wspomnienie i fantastyczna siła sióstr jak mawiają moje córki, które podobnie bardzo są związane z sobą. Codziennie gaworzą przez telefon bo mieszkają od siebie ponad 200 km ale to świetna sprawa taka więź i wspomnienie beztroskiego dzieciństwa. Co może być cenniejszego i piękniejszego? Pozdrawiam Siostrzyc

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja też fajną Siostrę i też Ją kocham.
    Paulina, skocz do maila.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. już odpisałam, a ze swoją siostrą właśnie przez telefon rozmawiałam:-)

      Usuń
  6. Jak tam wypadło szkolenie? Bzz? Bzzz?

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetnie:-) dotyczyło gospodarki pszczelarskiej obwoźnej na model amerykański gdzie wozi się ule (pszczoły) na pożytki - rośliny miododajne, które kwitną w danym rejonie i danym czasie. To optymalizuje zyski z ula uzyskuje się ponad 100 kilo miodu w roku, do tego służą właśnie ule korpusowe jak moje, dodając korpusy, ale umiejętnie i to nie jest takie proste jakby się mogło wydawać, bo zmienia się również układ w korpusie (ramki). Moja mini pasieka będzie stacjonarna, więc na jednym góra dwóch korpusach się skończy, będzie to gospodarka raczej jak w warszawskich ulach, a nie korpusowych wielkopolskich, w których można nadbudowywać nawet cztery korpusy:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no i cały czas myślę o eksperymentowaniu z bezramkowymi:-)

      Usuń