Konie

Konie
Konik polski, to rasa koni małych, pochodzących od dzikich koni Tarpanów występujących na obszarze Europy. Tarpany, które przetrwały zostały odłowione i umieszczone w prywatnym zwierzyńcu hrabiów Zamoyskich. W 1808 roku z powodu panującej biedy zostały rozdane do użytkowania chłopom, w wyniku krzyżowania się z lokalnymi końmi wykształciła się rasa nazwana przez prof. Vetulaniego konikiem polskim. Konik polski charakteryzuje się wysoką inteligencją, łagodnym charakterem, jest odporny, wytrzymały, ma niski wzrost (do 140 cm), silną budową ciała, twardy róg kopytny. Jest to rasa późno dojrzewająca (3-5) i długo żyjąca. Konik polski to przede wszystkim koń wierzchowy, do rekreacji, rajdów konnych i wycieczek doskonały. Jego niski wzrost sprawia, że wielogodzinne siedzenie w siodle nie jest uciążliwe, jest odważny i dzielny. Nadaje się również do prac rolnych i lekkich zaprzęgów, a jego łagodny charakter i inteligencja sprawia, że jest niezastąpiony w hipoterapii. Konik polski to świetny wybór dla całej rodziny, również dziecka, bo gdy nasz mały jeździec dorośnie, to nie będzie musiał rezygnować z jazdy na swoim przyjacielu, konik polski bez uszczerbku na zdrowiu poniesie jeźdźca o łącznej wadze do 130 kg

sobota, 28 września 2013

konik poski - wredny, złośliwy???

W ostatnim czasie, rozmawiając o koniku polskim, usłyszałam od weterynarza i od studenta weterynarii, że koniki polskie są wredne i złośliwe. Nie wiem już doprawdy jak walczyć z ludzką niewiedza, jak i uporem w jej głoszeniu...
Chłopcy z samego początku naszej wspólnej przygody - takie maluchy kudłate:-)
Obserwuję koniki polskie dwa i pół roku, należę do stada, naprawdę nie potrzeba wielkiej wiedzy i ogromnego doświadczenia, aby zrozumieć podstawowe fakty, że konik polski jest specyficzną rasą koni, ze względu na sposób hodowli, który w większości tychże, jest jak najbardziej zbliżony do warunków naturalnych, w których występowali ich przodkowie tj. tarpany. Warunki rezerwatowe sprawiają, że konie muszą więcej myśleć samodzielnie, podejmować decyzje i co dla nas ludzi najważniejsze - budować hierarchię stadną, gdzie pozycję zdobywa się siłą poprzez walkę i pilnuje się swojego miejsca w stadzie.Pozycję najwyższą zdobywają osobniki najsilniejsze nie tylko ze względu na siłę fizyczną, ale i inteligencję i tu się pojawia szansa dla nas ludzi, na dołączenie mądre do stada. Teraz zastanówmy się jak to wszystko wygląda od strony konika polskiego, istnieje sobie stado - nie ważne jak liczne, to mogą być dwa osobniki - z ustaloną hierarchią, co ważne zawsze alfa z silną pozycją podejmuje decyzję, a reszta się jej podporządkowuje i o ile w świecie wilków alfa sama nie sprawdza terenu i nie bada zagrożenia - od tego są bety - ochroniarze w watasze ( obserwacje z "Żyjący z wilkami"), o tyle ja zaobserwowałam nie tylko w swoim stadzie, ale i w stadzie przy Nadleśnictwie Moszczenica, że to osobnik alfa zawsze bada "sprawę" pierwszy, hierarchia więc jest niezmiernie ważna wprowadza i gwarantuje poczucie bezpieczeństwa. I teraz jest sobie takie stado, które ma hierarchię i swój język,który jest zrozumiały dla wszystkich członków stada, a tu nagle pojawia się człowiek, który włazi z buciorami w sam środek stada, chce zburzyć hierarchię, zająć miejsce alfy i o wszystkim decydować, posługuje się niezrozumiałym językiem, stado go nie rozumie i wcale nie musi go chcieć i to takiego bezczelnego, zaczyna się więc sprawdzanie poprzez gryzienie, jest to normalny koński język, a gdy konie poczują się zagrożone, to i atak jest możliwy. Tak było gdy przyjechała moja znajoma (koniara), weszła na pastwisko i chciała sprawdzić czy koniom jajka zeszły. Ten którego chciała pomacać - wybrała najniższego w hierarchii - wytrzeszczył oczy i zaczął się wycofywać, a silniejszy pozycją przyjął postawę bojową i na nią, zaczęła dziewczyna krzyczeć, że chce ją zaatakować i musiałam go złapać, bo przednie nogi już prostował i zaczynał walić o ziemię. Najbardziej częstą reakcją ludzi w stosunku do swoich koni jest poskromić go, skarcić w takim momencie, a on przecież nie zrobił niczego złego, chciał tylko bronić członków stada przed zagrożeniem. Nie bądźmy więc nachalni i niemądrzy w stosunku do koni, nauczmy się najpierw ich języka, a dopiero później spróbujmy wprowadzić troszkę naszego, konie bardzo szybko się uczą, no i co najważniejsze - NIE DZIWMY SIĘ, ŻE KOŃ GRYZIE! to jego język, zdobądźmy jego szacunek i wyróbmy sobie pozycję w stadzie - przestanie gryźć:-)

A w niedzielę będzie sprawozdanie z pasieki:-)

24 komentarze:

  1. Na to wychodzi, że koniara niezbyt doświadczona, jak spanikowała! Hahaha a chłopakom się nie dziwię, mogli uznać próbę macania jako zamach na ich męskość :)))) Wyobraziłam sobie scenkę i aż sie chichram!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My też się do dzisiaj z tego łapania za jajka śmiejemy, a druga taka sytuacja była z moją teściową, która weszła sobie na pastwisko, jak gdyby nigdy nic, a my z daleka widzimy jak wyprostowany i usztywniony Lisiak na nią leci, No i biegiem zatrzymać go.

      Usuń
    2. Jak chcesz rajdy jeździć to niestety, ale będziesz musiała kastrować ;-)))

      Usuń
    3. Wiem... I strasznie tego żałuję, bo ja lubię ten ich temperament i to daje dużą satysfakcję:-)

      Usuń
  2. Nie od dzisiaj wiadomo, że najbardziej wredny jest człowiek. Żadne zwierzę nie jest wredne ot tak, żeby komuś przywalić bezinteresownie. To jest przypisywanie im ludzkich cech. Weterynarz ze studentem jazda nazad na pierwszy rok!
    Teraz Ci pokadzę: uwielbiam opowieści o Twoich zwierzętach. Czekam na pszczoły.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, masz całkowitą rację, ja też to powtarzam, że przypisujemy na siłę cechy ludzkie zwierzętą, a naturalne metody mają niewiele wspólnego z naturą zwierząt, zresztą coraz więcej osób o tym mówi głośno. O pszczołach będzie dziś - dzięki!

      Usuń
  3. Moja znajoma, która ma konie uratowane z rzeźni też mówi, że koniki polskie są wredne i złośliwe;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale to chyba nie ma koników polskich, bo Agniecha nasza mówi, że koników nie przyjmują, bo za małe. Wiesz, ja zauważam, że to już się tak głęboko zakorzeniło, że ludzie traktują to jako fakt. Poparz na mnie dostałam dwa ogierami roczne, odłączenie dwa dni wcześniej od stada, nie można sobie chyba trudniejszej sytuacjinwyobrazić, jak nastolatki:-) we dwóch, to zawsze czują się pewniej, zawsze razem, a ja nigdy nie zaobserwowałam takich cech u koników, trzeba poznać język koński, bo pozory mogą mylić:-)

      Usuń
    2. Chyba wogóle ciężko byłoby konikom polskim trafić do rzeźni, bo to rasa zachowawcza? Nie wiem, niech mnie ktoś oświeci!

      W każdm razie znałam trochę koników polskich w moim życiu i żaden z nich nie był głupi ani złośliwy. Zresztą jakby koniki były głupie i złośliwe to w jaki sposób byłyby używane w hipoterapii, ja się zapytowuję?!

      Usuń
    3. Sorry, nie głupie, ale wredne miało być ;-))))

      Usuń
    4. A o tym nie pomyślałam, nie przejmuj się, że są głupie też już słyszałam kiedyś, nie wiem czy kiedyś uda się obalić ten krzywdzące stereotyp, to jak walka z wiatrakami...

      Usuń
    5. Ona nie ma polskiego ani jednego - teraz ma jakieś wieeelkie koniska, zwykłe takie na oko, ale ja się oczywiście nie znam. Co nie przeszkadza wypowiadać głośno takich prawd;))

      Usuń
    6. Rozumiesz teraz moją frustrację:-)

      Usuń
  4. Jeździłam kiedyś na koniku polskim o imieniu Artysta. Miał tak na imię, bo wychował się w cyrku i potrafił wiele sztuczek. Lubił je jednak wykorzystywać niekoniecznie w sytuacjach, w których był o nie poproszony, np. kładł się kiedy jechało się na nim w zastępie, a on już nie chciał iść dalej. Mam sfilmowane jak ciągnę się za nim z nogą w strzemieniu po upadku (na szczęście w wolnym galopie i po trawie). Zawsze mówiliśmy, że jest wredny, ale to było takie pozytywne, wszyscy uwielbiali tego małego, charakternego konika. Dlatego też marzę kiedyś żeby mieć u siebie koniki polskie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Natalia, to dawaj filmik na bloga!!! Koniecznie!!!

      Usuń
  5. Stereotypy, zwłaszcza dotyczące zwierząt, mają się zadziwiająco dobrze. Wszyscy wiedzą, że koty są fałszywe, nie przywiązują się do człowieka, tylko do miejsca w przeciwieństwie do psa, że pies suki nie ugryzie, ani odwrotnie, i jeśli szczeniak siusia w domu, to trzeba pysk mu w siuśkach unurzać i jeszcze setki innych głupawych, niczym niepotwierdzonych mądrości. Stereotyp to przejaw bezradności kogoś, kto nie radzi sobie ze zwierzęciem. Wczoraj od sąsiadki usłyszałam coś, co mnie zamurowało i nawet paszczy nie rozwarłam. Moje dwa pieski biegały po ogrodzie, ja rozmawiałam z sąsiadką przez płot. W pewnym momencie odezwała się w te słowa: "Ale lotajum te twoje kejtry (psy). Nosz ino ujado. Muszymy so wziunć drugigo psa, bo na wsi trza mieć ZAPAS." Pies sąsiadki ujada, bo siedzi w metrowej klatce i NIGDY nie wychodzi. Masz pojęcie? Zapas! Teraz wiem, dlaczego w każdej zagrodzie na wsi są co najmniej dwa psy! Zastanawiałam się nie raz, po co, skoro nikt o nie nie dba. Teraz wiem. To zapas! Gdyby jeden z głodu padł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale masakra! A stereotypy dotyczące psów i kotów też są szokujące, coraz częściej mam wrażenie, że nie tylko nie rozwijamy się jako społeczeństwo, a wręcz uwsteczniamy...

      Usuń
  6. To nie wrażenie, to fakt. Może nie tyle się uwsteczniamy, co stoimy w miejscu. Odkąd mieszkam na wsi, widzę to z ostrością żylety. W mieście ludzie (ogólnie) nie mają ze sobą kontaktu, są bardziej anonimowi, niż w takiej małej wiosce, jak ta, w której mieszkam. Dlatego brudy łatwiej ukryć. Tutaj znam każdego, wiem i widzę. A to, co widzę, nie napawa optymizmem. Rozwala mnie własna bezradność i kompletna odporność autochtonów na jakąkolwiek argumentację. Mur nie do przebicia. "My sum tak nauczyni" i tyle. Koń jest głupi, kot fałszywy, koniec, kropka.

    OdpowiedzUsuń
  7. No i jeszcze konia trzeba lać, bo musi poczuć silną rękę! Zauważam również, że ludzie często nie rozumieją tego co się do nich mówi, nie potrafią myśleć abstrakcyjnie, nawet jak posiadają jakąś wiedzę, to nie potrafią nią operować.

    OdpowiedzUsuń
  8. A kot sobie poradzi, nie wolno go karmić, bo nie będzie łowił myszy.
    Ludziom brakuje poczucia humoru i dystansu, wszystko biorą dosłownie i do siebie. Trzeba strasznie uważać, co się mówi. Jeśli czegoś nie rozumieją, to znaczy, że to coś jest głupie i nie wiadomo, dla kogo, albo się obrażają. Mój ma specyficzne poczucie humoru, abstrakcyjne i absurdalne. Jak czasem chlapnie...Mamy we wsi przechlapane, takie miastowe waryjoty. Do tego psy i koty śpią w domu i do doktora z niemi lotają! Mam to w pompie i specjalnie nawijam ze szczegółami o weterynarzach, szczepieniach, karmieniu, odrobaczaniu licząc na to, że może komuś coś w łepetynie spracuje?

    OdpowiedzUsuń
  9. Z tym poczuciem humoru, to święte słowa!

    OdpowiedzUsuń
  10. Wiocha jest piękna i straszna...niestety.
    A złośliwość to echa inteligentów :)
    Koniki i hucuły to dla mnie taka elyta końska.
    Jak wszystkie bardziej pierwotne rasy. Samodzielność i inteligencja były ich przepustką do świetnego funkcjonowania z minimalnym udziałem człowieków.
    Też bym chciała, ale chyba hucuła bardziej, no i te rajdy mnie ciągną, oj, ciągną....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też wpadacie w stereotypy tym razem na temat mieszkańców wsi a ludzie jak konie są po prostu różni.
      Drażni mnie iż hodując wiele gatunków zwierząt od kota po konie starając się o nie dbać najlepiej jak potrawie i mnie stać i jestem traktowany przez np panią z Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami jak DRĘCZYCIEL.
      Bo konie powinny wszystkie być podkute i nie mogą paść się na deszczu

      Usuń
    2. O q, mam okolo 20 niepodkutych konikow polskich. Na deszczu sie pasa. Tez naleze do klubu dreczycieli zwierzat! I oby tak dalej.

      Usuń