Konie

Konie
Konik polski, to rasa koni małych, pochodzących od dzikich koni Tarpanów występujących na obszarze Europy. Tarpany, które przetrwały zostały odłowione i umieszczone w prywatnym zwierzyńcu hrabiów Zamoyskich. W 1808 roku z powodu panującej biedy zostały rozdane do użytkowania chłopom, w wyniku krzyżowania się z lokalnymi końmi wykształciła się rasa nazwana przez prof. Vetulaniego konikiem polskim. Konik polski charakteryzuje się wysoką inteligencją, łagodnym charakterem, jest odporny, wytrzymały, ma niski wzrost (do 140 cm), silną budową ciała, twardy róg kopytny. Jest to rasa późno dojrzewająca (3-5) i długo żyjąca. Konik polski to przede wszystkim koń wierzchowy, do rekreacji, rajdów konnych i wycieczek doskonały. Jego niski wzrost sprawia, że wielogodzinne siedzenie w siodle nie jest uciążliwe, jest odważny i dzielny. Nadaje się również do prac rolnych i lekkich zaprzęgów, a jego łagodny charakter i inteligencja sprawia, że jest niezastąpiony w hipoterapii. Konik polski to świetny wybór dla całej rodziny, również dziecka, bo gdy nasz mały jeździec dorośnie, to nie będzie musiał rezygnować z jazdy na swoim przyjacielu, konik polski bez uszczerbku na zdrowiu poniesie jeźdźca o łącznej wadze do 130 kg

poniedziałek, 23 września 2013

Mali mordercy dla Hany, moje nowiuśkie kury, jedno jajko i znudzone koniki

Wpis będzie długi, bo długo nic nie pisałam:-) Na początek może z zupełnie innej beczki, otóż wszyscy, którzy zaglądali na mój drugi blog wiedzą, że hobbistycznie zajmuję się renowacją, ale od bardzo niedawnego niedawna :-) jestem w posiadaniu akcesoriów, które stwarzają nowe możliwości i teraz co jest i co będzie możliwe
No więc tak - miałam stara obudowę od zegara z mosiądzu, do której wymyśliłam sobie cyferblat z pokrywki kubka porcelanowego, kubek dawno temu się stłukł (a właściwie dwa) i zostały przykrywadełka w urocze kwiatuszki, ale schody zaczynają się gdy mamy wywiercić otwór w porcelanie, Matko, jak ja się wtedy namęczyłam różnymi wiertłami, a teraz dzięki mojej nowiuśkiej multiszlifierce, można nie tylko przerabiać, ale i ratować różności ze szkła i porcelany. I tak oto uratowałam mój ukochany pechowy czajnik elektryczny z porcelany, któremu systematycznie obtłukiwał się dzióbek - został ucięty i oszlifowany, może już nie jest tak ładnie wykrojony i zgrabny, ale za to nie wygląda jak stary obtłuczony parch! Teraz muszę szafki poprzeglądać i pomyśleć - co by tu jeszcze zrobić...

Teraz o mojej nowej miłości - o kurach, M. wczoraj dostał w prezencie od naszych przyjaciół ze wsi dwie kury takie co to już niosą i koguta, kury to mieszańce, kogut jest po zielononóżce, a nasze to Rosa I, co się wylęgnie w przyszłości... tego nie wie nikt - to jest wielka tajemnica natury;-) Kury po przywiezieniu kazano nam odseparować, aby się nie pogryzły, więc zrobiłam im imprezę integracyjną - biesiadowanie przy wspólnym stole, po godzinie je wypuściliśmy, bo nie mogliśmy się doczekać, kury się nie kłóciły za to jak się zaczęło ściemniać, to chciały do swojego kurnika i za ogrodzenie.
 Na szczęście kogut doleciał do połowy i dał sobie spokój i wszyscy razem poszli grzecznie spać, trochę było zamieszania z miejscami,ale w końcu jedne na drugich, a kogut na szczycie tej piramidy zasnęli. Dziś kury dostały "gniazdka", a po godzinie ja dostałam jajko!
Kurnik z tyloma kurami wygląda już całkiem imponująco:-)


Jeszcze konie na padoku wyjątkowo znudzone, pada i jakoś tak smutno i mokro, no i brudno, bo jak pada, to nie sprzątam, tylko przed stajnią i wybieg dla kurek i kogucika oczywiście:-)





A teraz o mordercach.
Tak, tak, te małe słodkie pieski, to okrutni mordercy.
Jakiś czas temu zniknęła Macchina, czy spotkał ją ten sam los co Niunię nie wiem, ale ostatnie maleństwo z miotu, jest w domu i już nie wyjdzie do wiosny, mimo, że cały czas tylko kombinuje jak tu zwiać na dwór.
A jak to wszystko było?
Pewnego dnia, a było to jakiś czas temu (kilka dni, może tydzień) usłyszałam, że psy małe o coś się kłócą i bawią, kontrolnie jak zwykle wyszłam z domu, widoku tego nie zapomnę do końca życia, jak i tego co się później stało - Basior biegał zadowolony po podwórzu z kotkiem małym w pysku, kotek był już nieżywy. Poszłam za nim, a on zatrzymał się spojrzał na mnie zadowolony i szczęśliwy po czym zaczął jeść małego kotka, podleciała Luna i urwała kawałek mojego kotka i również szczęśliwa na mnie spojrzała po czym uciekła. Wróciłam do domu tak zszokowana, że po pewnym czasie zabolały mnie oczy i zdałam sobie sprawę, że nie mrugam i mam wytrzeszcz z szoku, nie byłam w stanie się poruszyć. Gdy już doszłam do siebie  natychmiast poszłam szukać Tomiego (ostatnie małe z miotu) i zabrałam go do domu - kulał przez następne trzy dni na przednią łapkę. Zastanawiałam się czy to możliwe, że one zabiły Niunię, że może koń nadepnął, a one tylko ścierwo porwały, zastanawiałam się gdzie popełniłam błąd, przecież jak tylko oczka otworzyły, to znosiłam małe koty, aby były razem, bawiły się, nigdy nie były agresywne, żaden z moich psów. Po kilku dniach zobaczyłam przez okno jak napadły szczęśliwe Charliego - dorosłego kota, kąsały go lekko - chciały sprowokować do zabawy w gonienie kota, atakowały z każdej strony, ale Charlie to dorosły kot,cierpliwie znosi to psie chamstwo, a jak przekroczą granicę to wystawia pazury i pokazuje zęby, wtedy żarty się kończą i jest koniec zabawy. Malutki kotek nie jest w stanie się obronić i prawdopodobny scenariusz zaczął się malować w mojej głowie, psy chciały się bawić, hierarchia nadal się ustala, więc zabawa w polowanie jest formą rywalizacji, kto zdobędzie zdobycz - kto złapie kota. Ciałko malutkiego kota jest tak delikatne, a małe psy tak łatwo tracą kontrolę nad naciskiem szczęki, a może jeden drugiemu chciał odebrać kota i wtedy ten pierwszy zacisnął szczęki mocniej, a gdy pojawiła się krew i ciałko przestało się ruszać, to przestało być kotem - kumplem, a stało się mięsem - jedzeniem. Patrzę jak psy z kotami razem przed drzwiami czekają zgodnie na wieczorne karmienie i w głowie mi się nie mieści, że granica jest tak cienka...

37 komentarzy:

  1. O nieee :( To straszne!
    Tylko nie Machina! :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Może i mordercy, ale jacy słodcy;)))

    OdpowiedzUsuń
  3. O matkozcórkoJózefieŚwięty, nieeeee!!!!!!!!!!!! Nie mogę sobie nawet tego wyobrazić, chociaż niby wiem, że to się czasem dzieje! Takie parszywe prawo puszczy!
    Trzy dni temu Mój znalazł kociaka w krzakach. Maleństwo, takie 4-5 tygodniowe. Dzisiaj próbowałam go zaprezentować psom, dotąd go czuły, słyszały i widziały z daleka. Jakby w nie diabeł wstąpił! Awantura i polowanie na lisa. Wzajemnie się nakręcały, normalnie posłuszne psy, a tu prawie nie do opanowania...Wycofałam się i teraz szukam domu dla malucha. Mieszka w łazience, a ja z nim.
    U Ciebie nawet kury gryzą. A ja żyłam w przeświadczeniu, że kury dziobią.
    Mimo krwi na rękach/zębach mordercy są śliczni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach te czasy, nawet mordercy ujdzie, byle by był urodziwy...:-)

      Usuń
    2. Prawda? Pięknemu łatwiej, ot sprawiedliwość... Z moimi, to jest tak, że bardzo lubią koty, przejdzie taki bandyta i ot tak liźnie kota po pysku i kitą zamacha.

      Usuń
    3. Masz rację Agniecha, ach, ta uroda, co ona robi z ludźmi;)))

      Usuń
  4. Tuz po moim wyjeździe do Poslki, zaginęła malutka Lucky, kotek-niedoróbka. Dziwne, bo małe kocięta są w komplecie...

    Moi mordercy zamieszkali z Guinnessem i Hawkiem w boksie, gdzie mieszkała już Music, szczeniak jack russellka. Masza i Dasza czasem się kłócą i pogryzą, a wtedy Music przybiega i zaczyna je opierniczać: Hau, hau, hau!!! i dziewczyny zaraz przestają. Komedia!

    OdpowiedzUsuń
  5. Tak, Huskye nawet małe jak się kłócą, to na serio-wyglądają jak dzikie wilki pokazywane w programach przyrodniczych.

    OdpowiedzUsuń
  6. Każdy pies ma swoj charakter i nie zawsze musi zabic kotka nawet przez przypadek, my 2 lata temu przynieśliśmy malutkiego kotka a mieliśmy juz suczke 6 letnia, balismy sie o Murzynka ale naszpies nawet sie nim nie zainteresował, ale to zalezy od psa bo u mamy to przy jej owczarku niemieckim żaden kot się nie uchował
    Pozdrawiam i nie zlość się na pieski

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, że nie ma co winić psów, one nie mają złych zamiarów, ie planują jak my ludzie - po prostu - stało się...

      Usuń
  7. Straszne to co przeczytałam, nawet nie próbuję sobie wyobrazić, co mogły czuć te małe koty w takiej sytuacji.
    Cudne szczeniaki, ale ciężko by mi było z taką świadomością, że zagryzły kotki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To się tak wydaje w teorii, ale jak bardzo kochasz psy i koty, to przeżywasz dramat, traumę, ale nie jesteś w stanie przestać kochać psy, to są zwierzęta, to ich natura niestety - trzeba się skupić za to na ochronie pozostałych kotów, aby sytuacja nigdy się nie powtórzyła.

      Usuń
  8. Ciężki temat. Co pies i co kot, to inaczej. Aktualnie mam w domu cyrk i gehennę. Nowy pies toleruje kotkę-rezydentkę, ona jego nie. Pies-rezydent lubi nowego, kotki trochę się boi, bo nie raz dostał po paszczy. Znaleziony kilka dni temu kociak jest obiektem pożądania obu psów i wrogiem nr 1 kotki rezydentki. Ot, taki układ. Jak żyć???

    OdpowiedzUsuń
  9. Moje suki kotów nie ruszają, a jak chcą poganiać za czymkolwiek co ucieka to wystarczy powiedzieć nie rusz i nie ruszają. Huskye, z tego co wiem mają bardziej dziką naturę od owczarka niemieckiego, nie wiem le w tym prawdy, bo z huskyemi za wiele nie miałam do czynienia, a z owczarkami znam się od urodzenia.
    Zegar cudny:) Czajnik też:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haskye należą do szpiców, do ras pierwotnych, maja najbardziej genotyp zbliżony do wilka, a co za tym idzie silne pierwotne instynkty, czyli - polowanie, bardzo jest ważna również hierarchia u takich ras, co również obserwuję u moich koni, dlatego takie rasy są postrzegane jako trudne, bo ślepo się nie podporządkowują i trudno zagłuszyć ich pierwotne instynkty. Dziękuję:-)

      Usuń
    2. Owczarki są zupełnie , ślepo ufają właścicielowi, o wiele bardziej nadają się na towarzysza dla człowieka, huskye trzeba kochać z ich "wadami" w naszym rozumieniu, bo to są cechy charakterystyczne dla takich ras. Pamiętam jak w ksiązce "Filozof i wilk" autor opisuje swojego wilka i któreś z huskych, nie pamiętam które (słowa husky używam w pierwotnym znaczeniu), tzk czy inaczej obserwował on swojego wilka i psa i opowiada jak to wilk dy czegoś chce to sam to robi np. otwiera drzwi z klamki, natomiast pies idzie i woła człowieka aby mu otworzył. Tak jest z moim Arrowkiem zawsze najpierw próbuje rozwiązać problem sam.

      Usuń
  10. i przepraszam za literówki,ale klawiatura mi szwankuje w laptopie:-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Czajnik jak ta lala :)
    Kurki...o jak bym już chciała swoje mieć!
    Z tą naturą to tak jest, ze człowiek nie zawsze może ogarnąć swoją udomowioną rozumnością.
    Moje psy tolerują nasze koty, ale kiedyś rozerwałyby na pół kota sąsiadów, który wszedł do nas na podwórko...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obcy był, a kury są świetne, tylko strasznie dużo hmm... produkują i okazuje się, że trzeba jak u koni codziennie podsypać ściółki, a dziś drugie jajko było:-) juz zrobiłam kuleczki - kluseczki z sera białego mąki i naszych jajeczek:-)
      Teraz jeszcze pszczoły mi się marzą i własny miód, mam świetne miejsce między drzewami, gdzie bym mogła ule dwa - trzy postawić.

      Usuń
    2. Sprawdź, czy nie jesteś uczulona. Ja miałam ule,ale teraz jestem uczulona bardzo i pszczoły tylko w sferze marzeń zostają;)

      Usuń
    3. A jak sprawdzić?No chyba nie dać się pokąsać???

      Usuń
    4. Można zrobić testy, ale ja sprawdziłam na sobie;))) Ledwie zdążyłam do lekarza:-( Alergia przyszła nagle - całymi latami byłam przy pszczołach i nic - do czasu...

      Usuń
  12. No tak sfora psów. Jak nie przypilnujesz stada... dzisiaj kot... jutro koń ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, takie pięć sztuk, to już jest banda trudna do opanowania, muszę zawiesić tabliczki ostrzegawcze. Ostatnio były napady i włamania w naszych okolicach,myślę,że gdyby przyszli do nas...

      Usuń
    2. To by zobaczyli, gdzie raki zimują. Tylko byś musiała pokombinować, co zrobić ze szczątkami doczesnymi włamywaczy.

      Usuń
    3. Koniom do żłobu w charakterze mączki.

      Usuń
    4. Czemu nie kurom? Konie jednak są bardziej roślinożerne.

      Usuń
  13. Nie pomyślałam o kurach! No jasne! Czego nie zeżrą, rozgrzebią pazurmi i szukaj wiatru/złoczyhy w polu!

    OdpowiedzUsuń
  14. Dziewczyny! no cały horror stworzyłyście - morderstwo - rozszarpanie przez wilki - pozbycie się ciał i to w jaki sprytny sposób:-))

    OdpowiedzUsuń
  15. Tak właśnie wygląda naturalny świat zwierząt, psy słodkie, ale to tylko psy niestety, bez względu na to jak bardzo je kocham, a koty są pod kontrolą.

    OdpowiedzUsuń