![]() |
konie i ich ulubione jabłka, codziennie zbieram dla nich wiadro jabłek są przeszczęśliwe, jak widzą w moim ręku czerwone wiadro, to rżą do mnie radośnie, bo wiedzą że zaraz przyniosę im jabłka |
Blog, który powstał z miłości do konika polskiego, jest prowadzony aktualnie przez Agnieszkę współwłaścicielkę "Stadniny Izery", oraz Paulinę posiadaczkę dwóch ogierów rasy konik polski. Serdecznie zapraszamy wszystkich miłośników konika polskiego, koni innych ras, jak również wiejskiego życia.
Konie

Konik polski, to rasa koni małych, pochodzących od dzikich koni Tarpanów występujących na obszarze Europy. Tarpany, które przetrwały zostały odłowione i umieszczone w prywatnym zwierzyńcu hrabiów Zamoyskich. W 1808 roku z powodu panującej biedy zostały rozdane do użytkowania chłopom, w wyniku krzyżowania się z lokalnymi końmi wykształciła się rasa nazwana przez prof. Vetulaniego konikiem polskim. Konik polski charakteryzuje się wysoką inteligencją, łagodnym charakterem, jest odporny, wytrzymały, ma niski wzrost (do 140 cm), silną budową ciała, twardy róg kopytny. Jest to rasa późno dojrzewająca (3-5) i długo żyjąca. Konik polski to przede wszystkim koń wierzchowy, do rekreacji, rajdów konnych i wycieczek doskonały. Jego niski wzrost sprawia, że wielogodzinne siedzenie w siodle nie jest uciążliwe, jest odważny i dzielny. Nadaje się również do prac rolnych i lekkich zaprzęgów, a jego łagodny charakter i inteligencja sprawia, że jest niezastąpiony w hipoterapii. Konik polski to świetny wybór dla całej rodziny, również dziecka, bo gdy nasz mały jeździec dorośnie, to nie będzie musiał rezygnować z jazdy na swoim przyjacielu, konik polski bez uszczerbku na zdrowiu poniesie jeźdźca o łącznej wadze do 130 kg
środa, 19 września 2012
Pierwsze palenie, pierwsza herbata z rumem...
...czyli jednym słowem jesień i zimno. Dziś u mnie było około 10 st., szaro, padało w sumie cały dzień z przerwami, nie mogłam się do niczego zmobilizować. Dopiero pod koniec dnia zebrałam się do sprzątnięcia stajni i wyzbierania jabłek dla koni, które to od jakiegoś czasu opadają. Miałam dziś skończyć zbierać i zrywać orzechy laskowe, które drugi rok z rzędu obrodziły mi pięknie, ale nie było jak i ochoty brak. Dopiero przed godziną wzięłam się za gotowanie kolacji na ciepło, ta pora roku to dla mnie czas moich ulubionych potraw, gulaszy, carry, bigosów, tłustych rosołów... hmmm.... rozmarzyłam się, może nawet w depresję jesienną nie popadnę jak sobie dobrze ugotuję, mam też w sumie co czytać, więc myślę, że jakoś dam radę, a przynajmniej taką mam nadzieję. Jedyna nadzieja, że grzyby będą jak tak sobie popada, choć na targu jeszcze nie ma znaków grzybowych, bo ja mam taki odziedziczony po ojcu moim sposób - trzeba iść na targowisko i sprawdzić czy znajomi handlarze stoją z grzybami, jeśli tak to znaczy, że grzyby w naszej okolicy się pojawiły, jeśli na targu ni grzyba, to w lesie to samo i nie ma co paliwa spalać.
W sumie, to nawet przyjemnie się zrobiło, jest wieczór, ciemno, ogień spokojnie pali się w kominku, kanarek podśpiewuje, "Zagadka nakręcanego człowieka" Marka Hoddera zerka na mnie zachęcająco z szafki nocnej, więc chyba szybkie myju, myju i do łóżeczka dopóki Michałek nie wróci, a wtedy usiądziemy sobie razem przy stole, zjemy ciepłą kolację i opowiemy sobie co tam się działo w ciągu całego dnia i taki będzie dzień za dniem aż do wiosny...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Konie mają się dobrze no i te przysmaki w postaci jabłek a i w domu czytam że sielsko macie :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam I.
No, nie ma to jak pozytywnie popatrzeć na jesień - od strony garnka! Aż musiałam sobie przełknąć parę razy... Dzisiaj będzie kapusta czerwona z jabłkami i gożdzikiem na gęsto i kura z rożna oraz ryż. jaka szkoda, że dopiero wieczorem. Przez Ciebie będę cały dzień myślała o żarciu.:-)
OdpowiedzUsuń