Konie

Konie
Konik polski, to rasa koni małych, pochodzących od dzikich koni Tarpanów występujących na obszarze Europy. Tarpany, które przetrwały zostały odłowione i umieszczone w prywatnym zwierzyńcu hrabiów Zamoyskich. W 1808 roku z powodu panującej biedy zostały rozdane do użytkowania chłopom, w wyniku krzyżowania się z lokalnymi końmi wykształciła się rasa nazwana przez prof. Vetulaniego konikiem polskim. Konik polski charakteryzuje się wysoką inteligencją, łagodnym charakterem, jest odporny, wytrzymały, ma niski wzrost (do 140 cm), silną budową ciała, twardy róg kopytny. Jest to rasa późno dojrzewająca (3-5) i długo żyjąca. Konik polski to przede wszystkim koń wierzchowy, do rekreacji, rajdów konnych i wycieczek doskonały. Jego niski wzrost sprawia, że wielogodzinne siedzenie w siodle nie jest uciążliwe, jest odważny i dzielny. Nadaje się również do prac rolnych i lekkich zaprzęgów, a jego łagodny charakter i inteligencja sprawia, że jest niezastąpiony w hipoterapii. Konik polski to świetny wybór dla całej rodziny, również dziecka, bo gdy nasz mały jeździec dorośnie, to nie będzie musiał rezygnować z jazdy na swoim przyjacielu, konik polski bez uszczerbku na zdrowiu poniesie jeźdźca o łącznej wadze do 130 kg

poniedziałek, 7 września 2026

Powroty są trudne.

Ciekawe dlaczego?
Bo niby mam chęć, myślę nawet regularnie o tym, co by tu napisać, ale jakoś mi się te myśli nie przekuwają w czyn. No nie i już. Może za dużo pracy mam, pytam siebie? 

Może i tak, ale z drugiej strony, sporo czasu spędzam nieproduktywnie, czytając już wielokrotnie przeczytane książki, te nowe też, ale jakby mniej. Ciekawe, że gdy dobrze się czuję psychicznie, to daję radę przyswajać nowe lektury, natomiast gdy mam pogorszenie, to wchodzi Musierowicz, Sienkiewicz, co niektóra Orzeszkowa, Wiedźmin, itp. Mam taki żelazny zestaw książkowego "comfort food" and "feel good". 
Jak również, oglądam wtedy tysiąc razy obejrzane, oraz czasem nowe, angielskie seriale kryminalne, używając wymówki, że ulepszam znajomość języka angielskiego w ten sposób ( i holenderskiego, bo mam w TV ustawione holenderskie podpisy ). Ale przecież ulepszam, nieprawdaż?

Ale z trzeciej strony, to co, zmuszać się mam? Do roboty? To chyba już wiem, przeżywszy ponad pół wieku ze sobą, jakie są moje możliwości, ograniczenia i zakresy. Może w końcu mogę zacząć szanować, lubić i doceniać siebie, taką jaką jestem, a nie taką, jaką mój wewnętrzny "poganiacz niewolników" życzy sobie, bym była. Ja już raczej życzliwie i ze zrozumieniem traktuję te dziwne byty zaludniające moją psychikę, i to raczej ułatwia mi/ nam funkcjonowanie.

A z czwartej strony, co to znaczy nieproduktywnie. Może mi potrzeba takich resetów?
Dobra, tyle wystarczy a propos życia wewnętrznego Agniechy.

Natomiast w domu i zagrodzie, i na łąkach i pastwiskach ciągle się coś dzieje. Kiedy się nie opisuje na bieżąco, to potem już trudno cokolwiek powiedzieć, wrzucę więc przypadkowe zdjęcia ( jeśli jeszcze potrafię )  i to będzie na tyle tym razem.

Dokładam kolejne warstwy do herbatki ziołowej inspirowanej blogiem "Don't blink".

Okolice Śnieżki.

idem

idem

idem

Udane sianokosy to wielka radość w życiu rolnika.

Ogródkowe flory

i fauny.

Pamiętamy o koniowatych - w tym roku urodził się tylko jeden źrebak, ale za to jaki! Cudny jest.

Sianokosy po raz drugi - siano pod dachem, rolnik wzdycha z ulgą. Koniec stresu.

Odpoczynek kotem.

Ogrodowe cuda

i monstra

i dobre wróżki.
To jest grządka warzywna, gdyby kto miał wątpliwości.
Rośnie na niej por i seler, a te kwiatki, to tak na dodatek.

Właśnie tak to wyglądało, a propos warzywnika.


46 komentarzy:

  1. Por i seler, aha... no jasne, kto by pomyślał :). Podobają mi się takie warzywno-kwiatowe grządki. Jako świeżo upieczona emerytka mam śmiałe plany urządzenia na przyszły rok takiego właśnie misz-maszu ogrodowego.
    Konik przecudny! A ja właśnie dosłownie przed chwilką obejrzałam relację z Popielna, gdzie żyją koniki polskie. Sympatyczne zwierzaki :).
    Herbatka mnie zaintrygowała, zaraz obczaję co to i jak to.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Popielno, no tak. Koniki fajne, ludzie też.
      Przepis na herbatkę chyba rok temu był na ww. blogu.
      A w międzyczasie część kwiecia zmuszona byłam usunąć z grządki, bo warzywa nie miały szans zupełnie.

      Usuń
  2. Warzywniak mnie urzekł :-) Herbatka też cudna. Za to Śnieżka surowa i jakaś taka nieprzyjazna, może za dużo się ostatnio naczytałam Gortycha :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Śnieżka dała mi popalić. Jakbyś to gdzieś wyczuła intuicją :-) Ale warto było.
      Do herbatki dziś zebrałam dwa ostatnie zioła czyli wrotycz i czerwoną koniczynę. Jak wyschną to dorzucę do słoja i będzie jeszcze piękniej. A potem trzeba to będzie pomieszać.

      Usuń
  3. Śnieżka piekna! Takoż zrebaczek i grządki. Otaczasz się pięknem:) Byty wewnętrzne mowisz... Danie sobie przestrzeni do rozprostowania własnych myśli jest chyba najważniejsze.
    Innyglos

    OdpowiedzUsuń
  4. :)))) Nawet taki jeden Lec pisal "Mysli nieuczesane" i do tej pory sa czytane. :))) Agniecha, Ty mozesz pisac o swoich juz uczesanych!

    OdpowiedzUsuń
  5. Sapkowskiego czytam nieustająco z przerwami ;-) a teraz słucham z tą samą przyjemnością od ...1989 :-))) i podobne jemu opowiadania i epopeje. lubię.
    podobnie było z Bunchem. i kolejnymi historiami prawdziwymi i nieprawdziwymi.
    miałam incydenty trwające lata, na przykład "Godziny Daldryego. wracałam i wracałam...do bezpiecznej przystani, lub rozdrapującej rany jeszcze mocniej.
    Chyba się musi poukładać, zwyczajnie. do całkiem niedawna tez myślałam, że marnuję czas...nieprawda. :-)
    piękne zdjęcia Agniecha.
    ogrodu i kontaktu z przyrodą zazdroszczę. ale roboty już nie.
    czekam na Twoje posty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bunch - nie znam. Jak wiele jeszcze przede mną do przeczytania.
      Marnowanie czasu to się nazywa odpoczynek w innym, bardziej przyjaznym języku.

      Usuń
  6. No właśnie, to wcale nie jest nieproduktywne. Taki reset jest bardzo cenny. Mam w nosie obowiązek obcowania wyłącznie z ambitnymi dziełami sztuki. Był niedawno czas, że w ogóle nie mogłam czytać; oczy przebiegały tekst, a myśli szły swoim torem. Powoli zaczęłam wracać do ulubionych, wielokrotnie czytanych książek, a dopiero od jakich dwóch lat czytam dużo więcej nowości i dużo więcej czytam w ogóle. To samo z filmami.
    Zdjęcia piękne, wszystkie. Podoba mi się bardzo rzekotka. I kotka. Rzekotka i kotka :D:D:D
    W warzywniku pora znalazłam bez problemu, gorzej z selerem ;) Ale nagietki też są, jak wiesz, jadalne jakby co ;) A w ogóle warzywnik wygląda cudnie, taki rozpasany żywioł koloru lata ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, musiałam warzywnik zdyscyplinować. Już nie jest TAK rozpasany, a przynajmniej nie w tej części. Fajnie by było mieć jakiekolwiek plony oprócz kwiatów, nieprawdaż?
      Obcowanie z ambitnymi dziełami sztuki wymaga ode mnie czasem wiele energii i samozaparcia. Nie zawsze mam taki nadmiar, i dlatego np."Egipcjanin Sinuhe" o wiele bardziej mi pomaga w znoszeniu życia niż co niektóre noblowskie książki.

      Usuń
    2. A to ciekawe, że wspomniałaś Właśnie "Egipcjanina Sinuhe", bo ostatnio rozmawiałam o tej książce z historyczką sztuki i obie zgodziłyśmy się, że jest świetna i dostarcza dużo wiedzy na temat starożytnych cywilizacji. Obie z siostrą zaczytywałyśmy się nią w czasach późnej podstawówki, na początku oczywiście koncentrując się na wątkach miłosnych ;) Ale że już wtedy zaczęło się moje zainteresowanie różnymi mitologiami, to chłonęłam jak gąbka te wiedzę. Zresztą, choć już dawno nie miałam "Egipcjanina" w ręku, to dobrze pamiętam treść.

      Usuń
    3. To jest po prostu dobra literatura i tyle.

      Usuń
    4. A Mary Renault znasz? Ona pisała wspaniałe, wręcz porywające, historycznie poprawne powieści, których akcja rozgrywała się w starożytnej Grecji. Zwłaszcza 2 książki oparte na motywach mitu o Tezeuszu ("Król musi umrzeć" i "Byk z morza") zapierają dech.

      Usuń
  7. Ja też zaczynam czytać przeczytane książki a jeszcze częściej oglądam obejrzane filmy i seriale

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak. Seriale to moje "guilty pleasures". Ale chyba już przestałam się wstydzić.

      Usuń
  8. Jestem, czytam, pozdrawiam!
    Widoki cudne, suszki na herbate tez,ladne, ale czy smaczne? Mam ci ja herbat w opór, ale jakos mało korzystam.Czasem zimą .
    Coraz mniej bloguję, cos się wypaliło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, Dorko, że tą swoją herbatkę ziołową jestem w stanie pić. Nie jest mdła, jak większość ziołówek, czego nie znoszę. A poza tym, zawsze można przymieszać czarnej herbaty.
      Szkoda, że Ci się wypaliło, może po jakimś czasie wrócisz. Ja lubiłam czytać o Twoim/Waszym życiu. I remontach. :-)

      Usuń
  9. Nie no, żadnego poganiania przecież, bo w końcu klasyczna pieśń głosi NIE POGANIAJ MNIE BO TRACĘ ODDECH! A w ogóle, to jak na coś nie ma siły, to nie ma i już. Mnie na przykład w takim wypadku na myśl o robocie włącza się prywatny SPIERDALACZ. Fajnie tam u Ciebie. U nas też, ale tak przestrzennie jest tylko poza granicami naszej niewielkiej nieposiadłości :-), na szczęście nikt nam nie wzbrania szwendania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szwendanie to podstawa. I postawa. Życiowa.
      Lubię się szwendać. Pozdrawiam Was!

      Usuń
  10. Piękne masz odmiany słoneczników i widzę, ze tez je musisz oglądać z daleka, bo takie porosły. U mnie w warzywniku wygląda podobnie, tyle, że maruna i margerytki rosną. Dawno nie byłam w Twoich okolicach, ale na pewno wrócę. Pięknie tam jest. Pisz o konikach i ogrodzie i pokaż wreszcie swoje dalie! :-) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że mi przypomniałaś o daliach! Przecież regularnie robię im zdjęcia, żeby wykonać wpis tylko dla Ciebie. Marunę też mam, bo przecież złocień maruna jest ziołem zapobiegającym migrenie. Po latach, wielu latach, przyznam się, posiadania tego ziela i nic z niem nie robienia, od roku je suszę i czasem nawet zaparzam profilaktyczną herbatkę antymigrenową : ziele maruny + kora wierzby.

      Usuń
  11. Dziękuję za wpis i dziękuję za piękne - chwytające za serce zdjęcia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podstawą dobrego zdjęcia jest umiejętne pozostawianie bałaganu i syfu poza kadrem. :-DDD

      Usuń
  12. Profilaktyczna herbatka antymigrenowa: ziele maruny + kora wierzby - napiszesz coś więcej? Bardzo proszę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dużo nie napiszę, bo niewiele pamiętam.
      Kiedyś czytałam jakiś tekst na temat migreny i sposobów jej leczenia oraz zapobiegania, no i w tym tekście były opisane badania naukowców bodajże z Walii, na temat profilaktycznego stosowania takiej właśnie mieszanki ziół przeciw migrenie, i w miarę pozytywnych rezultatów - czyli zmniejszenia ilości ataków migren u osób tę herbatkę pijających.

      Usuń
  13. Piękne zdjęcia, ciepło się robi wokół serca patrząc na nie, warzywnik kwiatowy, taki lubię, na Śnieżce byłam w czerwcu, mam ze Śnieżką związane miłe wspomnienia...lubię Karkonosze i ich bliskość Ci zazdroszczę. Fajny post, pisz choćby czasem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie, Karkonosze zaczęłam doceniać z wiekiem. Kiedyś tylko Tatry i Tatry, a teraz widzę dużo piękna tutaj. też.

      Usuń
  14. KOTEK!!! Jaki śliczny!
    Konik też śliczny!
    I widoki piękne! jak na tapetę ! nie do wiary, że są takie piękne widoki!
    Pozdrawiam zza rzeki glucianej... I zatok mojego dziecka rozwalonych...
    ZDROWIA!
    Ps. Też kocham Wiedżmina i czytam od nowa. Ale się zgubiłam Rozdrożem kruków (fajne!) i zaczne od nowa (ale bez opowiadań, bo je najczesciej czytałam)

    A jakie nowe książki? Może jakiś wpis książkowy?
    Pozdrowienia 💗💗💗💗🌻🌻🌻🌻🐱🐱🐱🐱

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj chyba na razie będę szła na łatwiznę i dawała zdjęcia z jakimś krótkim tekścikiem. Żeby samej siebie nie zniechęcić. Nie spłoszyć. Jak takiego dzikiego konia co ma wątpliwości. :-)

      Usuń
    2. Dobra myśl ;) Czekam na zdjęcia :)

      Usuń
  15. Mieszanka ziół wygląda przepięknie, bardzo dekoracyjnie. Oby smak był równie wspaniały!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poprzednia ( zeszłoroczna ) dawała się pić. Chociaż skład miała troszkę inny.

      Usuń
  16. Zazdroszczę bardzo żabki. Moja 8 letnia siostrzenica powiedziała mi ostatnio, że nigdy nie widziałam prawdziwej żaby (czytaj żywej).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No patrz, a u mnie wiosną, kiedy żaby i ropuchy odstawiają koncerty nad stawem - hałas ponad wszelką miarę! I to po godz. 22. :-)

      Usuń
  17. Wszystko prawdaż! Ten nasz mózg, to z jednej strony najważniejsza część nasza, a z drugiej najokrutniejsza, cholercia, co gorsza przed zewnętrznym wrogiem da radę jakoś uciec, a co kiedy nosisz go w czerepie? Ja to w ogóle nas (w sensie ludzi) podziwiam, ze dajemy radę, choć właściwie często nie dajemy własnie, więc tym bardziej nas podziwiam, ze jakoś ciągniemy. Kochana, jak już idziesz to może na Warmię? Zapraszam do się, jakbyś miała ochotę to na priv wyślę adres. Ściskam jesiennie już prawie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dawanie, a nie dawanie rady, faktycznie, jesteśmy niesamowici. Jak wiele można znieść i iść dalej pomimo. I nie piszę tu o sobie, ale tak ogólnie, mając w pamięci różne doświadczenia ludzkich jednostek na przestrzeni tzw. dziejów...

      W kwestii idem ( jakkolwiek ja żem się jeno łaciną popisywała ( dlaczego mam wrażenie, że Ty i tak to wiesz, i tylko se jaja robisz ? ) - kobieto! Wiesz, że bym chciała.
      Ale jak, no jak, się pytam ( samochodem, debilu! )? Jak również, kiedy ( tu już gorzej z odpowiedzią )?
      Na razie, choć chciałabym, to nie widzę takiego miejsca w czasoprzestrzeni, gdzie by mi się udało wcisnąć podróż na pn. wschód. Ale bądźmy pozytywni.
      W każdym razie, w drugą stronę też się da, wiesz?
      Izery są fajowe. Karkonosze nawet też. Co widać ( troszeczkę ) na powyżej wklejonych zdjęciach.

      Usuń
    2. Wieeeem! Poczekam, kto wie, czy czasami się nie przejdzie z łaciny na polskie ;D. A i mi marzą mi się Sudeckie pejzaże, bo tych gór nie znam, zatem nie mówię nie, choć też niemobilna jestem i z mej wsi wydostanie się oraz powroty to jakiś logistyczny koszmar!

      Usuń
  18. Pmału sie rozhulasz. My juz bliżej niz dalej. Trzym kciuki, żeby znów coś nie wyskoczyło....

    OdpowiedzUsuń
  19. Fauna i flora bossskie 💝. Ale te wssstrętne górzyssska i gołoborza to koszmar z ulicy Dowolnej.

    OdpowiedzUsuń
  20. Mnie w przyszłym roku czeka końska porodówka ;-) Mam nadzieję, że nie wyjdzie nam wielki urwis :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cudownie! Jeden źróbek czy więcej?
      Nie miałam siły na czytanie Twojego bloga choć lubię... Więc nie jestem na bieżąco.

      Usuń