Ciekawe dlaczego?
Bo niby mam chęć, myślę nawet regularnie o tym, co by tu napisać, ale jakoś mi się te myśli nie przekuwają w czyn. No nie i już. Może za dużo pracy mam, pytam siebie?
Może i tak, ale z drugiej strony, sporo czasu spędzam nieproduktywnie, czytając już wielokrotnie przeczytane książki, te nowe też, ale jakby mniej. Ciekawe, że gdy dobrze się czuję psychicznie, to daję radę przyswajać nowe lektury, natomiast gdy mam pogorszenie, to wchodzi Musierowicz, Sienkiewicz, co niektóra Orzeszkowa, Wiedźmin, itp. Mam taki żelazny zestaw książkowego "comfort food" and "feel good".
Jak również, oglądam wtedy tysiąc razy obejrzane, oraz czasem nowe, angielskie seriale kryminalne, używając wymówki, że ulepszam znajomość języka angielskiego w ten sposób ( i holenderskiego, bo mam w TV ustawione holenderskie podpisy ). Ale przecież ulepszam, nieprawdaż?
Ale z trzeciej strony, to co, zmuszać się mam? Do roboty? To chyba już wiem, przeżywszy ponad pół wieku ze sobą, jakie są moje możliwości, ograniczenia i zakresy. Może w końcu mogę zacząć szanować, lubić i doceniać siebie, taką jaką jestem, a nie taką, jaką mój wewnętrzny "poganiacz niewolników" życzy sobie, bym była. Ja już raczej życzliwie i ze zrozumieniem traktuję te dziwne byty zaludniające moją psychikę, i to raczej ułatwia mi/ nam funkcjonowanie.
A z czwartej strony, co to znaczy nieproduktywnie. Może mi potrzeba takich resetów?
Dobra, tyle wystarczy a propos życia wewnętrznego Agniechy.
Natomiast w domu i zagrodzie, i na łąkach i pastwiskach ciągle się coś dzieje. Kiedy się nie opisuje na bieżąco, to potem już trudno cokolwiek powiedzieć, wrzucę więc przypadkowe zdjęcia ( jeśli jeszcze potrafię ) i to będzie na tyle tym razem.
 |
| Dokładam kolejne warstwy do herbatki ziołowej inspirowanej blogiem "Don't blink". |
 |
| Okolice Śnieżki. |
 |
| idem |
 |
| idem |
 |
| idem |
 |
| Udane sianokosy to wielka radość w życiu rolnika. |
 |
| Ogródkowe flory |
 |
| i fauny. |
 |
| Pamiętamy o koniowatych - w tym roku urodził się tylko jeden źrebak, ale za to jaki! Cudny jest. |
 |
| Sianokosy po raz drugi - siano pod dachem, rolnik wzdycha z ulgą. Koniec stresu. |
 |
| Odpoczynek kotem. |
 |
| Ogrodowe cuda |
 |
| i monstra |
 |
i dobre wróżki. To jest grządka warzywna, gdyby kto miał wątpliwości. Rośnie na niej por i seler, a te kwiatki, to tak na dodatek. |
 |
| Właśnie tak to wyglądało, a propos warzywnika. |
Por i seler, aha... no jasne, kto by pomyślał :). Podobają mi się takie warzywno-kwiatowe grządki. Jako świeżo upieczona emerytka mam śmiałe plany urządzenia na przyszły rok takiego właśnie misz-maszu ogrodowego.
OdpowiedzUsuńKonik przecudny! A ja właśnie dosłownie przed chwilką obejrzałam relację z Popielna, gdzie żyją koniki polskie. Sympatyczne zwierzaki :).
Herbatka mnie zaintrygowała, zaraz obczaję co to i jak to.
Popielno, no tak. Koniki fajne, ludzie też.
UsuńPrzepis na herbatkę chyba rok temu był na ww. blogu.
A w międzyczasie część kwiecia zmuszona byłam usunąć z grządki, bo warzywa nie miały szans zupełnie.
Warzywniak mnie urzekł :-) Herbatka też cudna. Za to Śnieżka surowa i jakaś taka nieprzyjazna, może za dużo się ostatnio naczytałam Gortycha :-)
OdpowiedzUsuńŚnieżka dała mi popalić. Jakbyś to gdzieś wyczuła intuicją :-) Ale warto było.
UsuńDo herbatki dziś zebrałam dwa ostatnie zioła czyli wrotycz i czerwoną koniczynę. Jak wyschną to dorzucę do słoja i będzie jeszcze piękniej. A potem trzeba to będzie pomieszać.
Śnieżka piekna! Takoż zrebaczek i grządki. Otaczasz się pięknem:) Byty wewnętrzne mowisz... Danie sobie przestrzeni do rozprostowania własnych myśli jest chyba najważniejsze.
OdpowiedzUsuńInnyglos
Jest jakaś prawda w tym co piszesz.
Usuń:)))) Nawet taki jeden Lec pisal "Mysli nieuczesane" i do tej pory sa czytane. :))) Agniecha, Ty mozesz pisac o swoich juz uczesanych!
OdpowiedzUsuńOne są bardzo rozczochrane.
UsuńSapkowskiego czytam nieustająco z przerwami ;-) a teraz słucham z tą samą przyjemnością od ...1989 :-))) i podobne jemu opowiadania i epopeje. lubię.
OdpowiedzUsuńpodobnie było z Bunchem. i kolejnymi historiami prawdziwymi i nieprawdziwymi.
miałam incydenty trwające lata, na przykład "Godziny Daldryego. wracałam i wracałam...do bezpiecznej przystani, lub rozdrapującej rany jeszcze mocniej.
Chyba się musi poukładać, zwyczajnie. do całkiem niedawna tez myślałam, że marnuję czas...nieprawda. :-)
piękne zdjęcia Agniecha.
ogrodu i kontaktu z przyrodą zazdroszczę. ale roboty już nie.
czekam na Twoje posty.
Bunch - nie znam. Jak wiele jeszcze przede mną do przeczytania.
UsuńMarnowanie czasu to się nazywa odpoczynek w innym, bardziej przyjaznym języku.
No właśnie, to wcale nie jest nieproduktywne. Taki reset jest bardzo cenny. Mam w nosie obowiązek obcowania wyłącznie z ambitnymi dziełami sztuki. Był niedawno czas, że w ogóle nie mogłam czytać; oczy przebiegały tekst, a myśli szły swoim torem. Powoli zaczęłam wracać do ulubionych, wielokrotnie czytanych książek, a dopiero od jakich dwóch lat czytam dużo więcej nowości i dużo więcej czytam w ogóle. To samo z filmami.
OdpowiedzUsuńZdjęcia piękne, wszystkie. Podoba mi się bardzo rzekotka. I kotka. Rzekotka i kotka :D:D:D
W warzywniku pora znalazłam bez problemu, gorzej z selerem ;) Ale nagietki też są, jak wiesz, jadalne jakby co ;) A w ogóle warzywnik wygląda cudnie, taki rozpasany żywioł koloru lata ♥
Ach, musiałam warzywnik zdyscyplinować. Już nie jest TAK rozpasany, a przynajmniej nie w tej części. Fajnie by było mieć jakiekolwiek plony oprócz kwiatów, nieprawdaż?
UsuńObcowanie z ambitnymi dziełami sztuki wymaga ode mnie czasem wiele energii i samozaparcia. Nie zawsze mam taki nadmiar, i dlatego np."Egipcjanin Sinuhe" o wiele bardziej mi pomaga w znoszeniu życia niż co niektóre noblowskie książki.
A to ciekawe, że wspomniałaś Właśnie "Egipcjanina Sinuhe", bo ostatnio rozmawiałam o tej książce z historyczką sztuki i obie zgodziłyśmy się, że jest świetna i dostarcza dużo wiedzy na temat starożytnych cywilizacji. Obie z siostrą zaczytywałyśmy się nią w czasach późnej podstawówki, na początku oczywiście koncentrując się na wątkach miłosnych ;) Ale że już wtedy zaczęło się moje zainteresowanie różnymi mitologiami, to chłonęłam jak gąbka te wiedzę. Zresztą, choć już dawno nie miałam "Egipcjanina" w ręku, to dobrze pamiętam treść.
UsuńTo jest po prostu dobra literatura i tyle.
UsuńA Mary Renault znasz? Ona pisała wspaniałe, wręcz porywające, historycznie poprawne powieści, których akcja rozgrywała się w starożytnej Grecji. Zwłaszcza 2 książki oparte na motywach mitu o Tezeuszu ("Król musi umrzeć" i "Byk z morza") zapierają dech.
UsuńJa też zaczynam czytać przeczytane książki a jeszcze częściej oglądam obejrzane filmy i seriale
OdpowiedzUsuńO tak. Seriale to moje "guilty pleasures". Ale chyba już przestałam się wstydzić.
UsuńJestem, czytam, pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńWidoki cudne, suszki na herbate tez,ladne, ale czy smaczne? Mam ci ja herbat w opór, ale jakos mało korzystam.Czasem zimą .
Coraz mniej bloguję, cos się wypaliło.
Wiesz, Dorko, że tą swoją herbatkę ziołową jestem w stanie pić. Nie jest mdła, jak większość ziołówek, czego nie znoszę. A poza tym, zawsze można przymieszać czarnej herbaty.
UsuńSzkoda, że Ci się wypaliło, może po jakimś czasie wrócisz. Ja lubiłam czytać o Twoim/Waszym życiu. I remontach. :-)
Nie no, żadnego poganiania przecież, bo w końcu klasyczna pieśń głosi NIE POGANIAJ MNIE BO TRACĘ ODDECH! A w ogóle, to jak na coś nie ma siły, to nie ma i już. Mnie na przykład w takim wypadku na myśl o robocie włącza się prywatny SPIERDALACZ. Fajnie tam u Ciebie. U nas też, ale tak przestrzennie jest tylko poza granicami naszej niewielkiej nieposiadłości :-), na szczęście nikt nam nie wzbrania szwendania.
OdpowiedzUsuńSzwendanie to podstawa. I postawa. Życiowa.
UsuńLubię się szwendać. Pozdrawiam Was!
Piękne masz odmiany słoneczników i widzę, ze tez je musisz oglądać z daleka, bo takie porosły. U mnie w warzywniku wygląda podobnie, tyle, że maruna i margerytki rosną. Dawno nie byłam w Twoich okolicach, ale na pewno wrócę. Pięknie tam jest. Pisz o konikach i ogrodzie i pokaż wreszcie swoje dalie! :-) Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńDobrze, że mi przypomniałaś o daliach! Przecież regularnie robię im zdjęcia, żeby wykonać wpis tylko dla Ciebie. Marunę też mam, bo przecież złocień maruna jest ziołem zapobiegającym migrenie. Po latach, wielu latach, przyznam się, posiadania tego ziela i nic z niem nie robienia, od roku je suszę i czasem nawet zaparzam profilaktyczną herbatkę antymigrenową : ziele maruny + kora wierzby.
UsuńDziękuję za wpis i dziękuję za piękne - chwytające za serce zdjęcia.
OdpowiedzUsuńPodstawą dobrego zdjęcia jest umiejętne pozostawianie bałaganu i syfu poza kadrem. :-DDD
UsuńProfilaktyczna herbatka antymigrenowa: ziele maruny + kora wierzby - napiszesz coś więcej? Bardzo proszę.
OdpowiedzUsuńDużo nie napiszę, bo niewiele pamiętam.
UsuńKiedyś czytałam jakiś tekst na temat migreny i sposobów jej leczenia oraz zapobiegania, no i w tym tekście były opisane badania naukowców bodajże z Walii, na temat profilaktycznego stosowania takiej właśnie mieszanki ziół przeciw migrenie, i w miarę pozytywnych rezultatów - czyli zmniejszenia ilości ataków migren u osób tę herbatkę pijających.
Piękne zdjęcia, ciepło się robi wokół serca patrząc na nie, warzywnik kwiatowy, taki lubię, na Śnieżce byłam w czerwcu, mam ze Śnieżką związane miłe wspomnienia...lubię Karkonosze i ich bliskość Ci zazdroszczę. Fajny post, pisz choćby czasem.
OdpowiedzUsuńFaktycznie, Karkonosze zaczęłam doceniać z wiekiem. Kiedyś tylko Tatry i Tatry, a teraz widzę dużo piękna tutaj. też.
UsuńKOTEK!!! Jaki śliczny!
OdpowiedzUsuńKonik też śliczny!
I widoki piękne! jak na tapetę ! nie do wiary, że są takie piękne widoki!
Pozdrawiam zza rzeki glucianej... I zatok mojego dziecka rozwalonych...
ZDROWIA!
Ps. Też kocham Wiedżmina i czytam od nowa. Ale się zgubiłam Rozdrożem kruków (fajne!) i zaczne od nowa (ale bez opowiadań, bo je najczesciej czytałam)
A jakie nowe książki? Może jakiś wpis książkowy?
Pozdrowienia 💗💗💗💗🌻🌻🌻🌻🐱🐱🐱🐱
Oj chyba na razie będę szła na łatwiznę i dawała zdjęcia z jakimś krótkim tekścikiem. Żeby samej siebie nie zniechęcić. Nie spłoszyć. Jak takiego dzikiego konia co ma wątpliwości. :-)
UsuńDobra myśl ;) Czekam na zdjęcia :)
UsuńMieszanka ziół wygląda przepięknie, bardzo dekoracyjnie. Oby smak był równie wspaniały!
OdpowiedzUsuńPoprzednia ( zeszłoroczna ) dawała się pić. Chociaż skład miała troszkę inny.
UsuńZazdroszczę bardzo żabki. Moja 8 letnia siostrzenica powiedziała mi ostatnio, że nigdy nie widziałam prawdziwej żaby (czytaj żywej).
OdpowiedzUsuńNo patrz, a u mnie wiosną, kiedy żaby i ropuchy odstawiają koncerty nad stawem - hałas ponad wszelką miarę! I to po godz. 22. :-)
UsuńWszystko prawdaż! Ten nasz mózg, to z jednej strony najważniejsza część nasza, a z drugiej najokrutniejsza, cholercia, co gorsza przed zewnętrznym wrogiem da radę jakoś uciec, a co kiedy nosisz go w czerepie? Ja to w ogóle nas (w sensie ludzi) podziwiam, ze dajemy radę, choć właściwie często nie dajemy własnie, więc tym bardziej nas podziwiam, ze jakoś ciągniemy. Kochana, jak już idziesz to może na Warmię? Zapraszam do się, jakbyś miała ochotę to na priv wyślę adres. Ściskam jesiennie już prawie!
OdpowiedzUsuńTo dawanie, a nie dawanie rady, faktycznie, jesteśmy niesamowici. Jak wiele można znieść i iść dalej pomimo. I nie piszę tu o sobie, ale tak ogólnie, mając w pamięci różne doświadczenia ludzkich jednostek na przestrzeni tzw. dziejów...
UsuńW kwestii idem ( jakkolwiek ja żem się jeno łaciną popisywała ( dlaczego mam wrażenie, że Ty i tak to wiesz, i tylko se jaja robisz ? ) - kobieto! Wiesz, że bym chciała.
Ale jak, no jak, się pytam ( samochodem, debilu! )? Jak również, kiedy ( tu już gorzej z odpowiedzią )?
Na razie, choć chciałabym, to nie widzę takiego miejsca w czasoprzestrzeni, gdzie by mi się udało wcisnąć podróż na pn. wschód. Ale bądźmy pozytywni.
W każdym razie, w drugą stronę też się da, wiesz?
Izery są fajowe. Karkonosze nawet też. Co widać ( troszeczkę ) na powyżej wklejonych zdjęciach.
Wieeeem! Poczekam, kto wie, czy czasami się nie przejdzie z łaciny na polskie ;D. A i mi marzą mi się Sudeckie pejzaże, bo tych gór nie znam, zatem nie mówię nie, choć też niemobilna jestem i z mej wsi wydostanie się oraz powroty to jakiś logistyczny koszmar!
UsuńPmału sie rozhulasz. My juz bliżej niz dalej. Trzym kciuki, żeby znów coś nie wyskoczyło....
OdpowiedzUsuńWezmę przykład. Na przykład - z Ciebie. :-)
Usuńżabka :) uściski posyłam.
OdpowiedzUsuńFauna i flora bossskie 💝. Ale te wssstrętne górzyssska i gołoborza to koszmar z ulicy Dowolnej.
OdpowiedzUsuńSię nie znasz. :-D
UsuńGóry są wspaniałe.
Mnie w przyszłym roku czeka końska porodówka ;-) Mam nadzieję, że nie wyjdzie nam wielki urwis :D
OdpowiedzUsuńCudownie! Jeden źróbek czy więcej?
UsuńNie miałam siły na czytanie Twojego bloga choć lubię... Więc nie jestem na bieżąco.