Konie

Konie
Konik polski, to rasa koni małych, pochodzących od dzikich koni Tarpanów występujących na obszarze Europy. Tarpany, które przetrwały zostały odłowione i umieszczone w prywatnym zwierzyńcu hrabiów Zamoyskich. W 1808 roku z powodu panującej biedy zostały rozdane do użytkowania chłopom, w wyniku krzyżowania się z lokalnymi końmi wykształciła się rasa nazwana przez prof. Vetulaniego konikiem polskim. Konik polski charakteryzuje się wysoką inteligencją, łagodnym charakterem, jest odporny, wytrzymały, ma niski wzrost (do 140 cm), silną budową ciała, twardy róg kopytny. Jest to rasa późno dojrzewająca (3-5) i długo żyjąca. Konik polski to przede wszystkim koń wierzchowy, do rekreacji, rajdów konnych i wycieczek doskonały. Jego niski wzrost sprawia, że wielogodzinne siedzenie w siodle nie jest uciążliwe, jest odważny i dzielny. Nadaje się również do prac rolnych i lekkich zaprzęgów, a jego łagodny charakter i inteligencja sprawia, że jest niezastąpiony w hipoterapii. Konik polski to świetny wybór dla całej rodziny, również dziecka, bo gdy nasz mały jeździec dorośnie, to nie będzie musiał rezygnować z jazdy na swoim przyjacielu, konik polski bez uszczerbku na zdrowiu poniesie jeźdźca o łącznej wadze do 130 kg

piątek, 10 kwietnia 2015

I co wy na to?

Czasem człowiek sobie tak zupełnie niezobowiązująco otworzy z rana gazetkę na komputerze. A tu ŁUPS! Nie wierzysz własnym oczom, czytasz znowu, ŁUPS!ŁUPS!Po tym łbie nierozumiejącym.
Nosz cholera jasna, czy rozum naprawdę ginie w drodze na wyższe szczeble jakiejkolwiek władzy?
Przeczytajcie.

http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,17728710,Drzewa_przy_drogach_do_wycinki__Sa_niebezpieczne.html

A gdyby nie chciało się komuś otwierać to skopiowałam:


Trzeba ograniczyć liczbę drzew rosnących przy drodze - wnioskuje Najwyższa Izba Kontroli. Powód? Zbyt wielu ludzi na nich ginie.

Było pięknie - słonecznie i ciepło. Przepełniony autosan H9-21 zbliżał się do Gdańska. Gdy w Kokoszkach zaczął wyprzedzać jelcza, pękła przednia prawa opona. Autobusem zakołysało. Z prędkością 60 km/godz. zjechał na pobocze i wbił się w duże, przydrożne drzewo na głębokość czterech metrów. Z 70 pasażerów zginęło 32.

To największa katastrofa drogowa w historii Polski. Choć minęło 21 lat, wciąż rozpala zwolenników i przeciwników wycinki przydrożnych drzew. Zdaniem pierwszych drzewa nie zostawiają marginesu na błędy kierowcy z konsekwencjami jak wyżej. Zdaniem drugich - drzewa nie mogą być ofiarami brawury kierowców (przypadek Otylii Jędrzejczak), bo to przecież nie one wpadają na auta, lecz odwrotnie. Co na to eksperci?

Twarde jak słupy 

Pytanie wydaje się proste: jaki wypadek jest najgroźniejszy dla jadących autem? Zderzenie czołowe - tak uważa większość kierowców. Błąd. Prawidłowa odpowiedź? Najechanie na drzewo. To zdecydowanie najcięższy rodzaj wypadków - w co czwartym ktoś ginie. A zderzenia czołowe? W co szóstym. Czyli większe szanse przeżycia daje uderzenie w nadjeżdżające auto niż w nieruchome drzewo.

Dlaczego drzewa są tak groźne? W zderzeniu czołowym samochody zwykle wytracają energię kinetyczną, odbijając się od siebie i obracając. Do tego mają strefy kontrolowanego zgniotu, a ich powierzchnia czołowa jest zwykle podobna. A drzewa? Nie odkształcają się, nie odbijają, nie amortyzują. Wyhamowują pojazd do zera. W dodatku mają niewielką powierzchnię czołową. Efekty widać zwłaszcza wtedy, gdy auto uderza w nie bokiem i niemal się na nim owija. - Skutki są takie, jakbyśmy uderzyli w betonowy słup - mówi dr Joanna Żukowska, adiunkt w Katedrze Inżynierii Drogowej Politechniki Gdańskiej. - A czasem nawet gorsze, bo łatwiej ściąć autem latarnię niż drzewo.

Naukowcy z Politechniki Gdańskiej ustalili, że zwiększenie udziału odcinków z drzewami bezpośrednio przy krawędzi jezdni z 60 do 80 proc. powoduje ponad pięciokrotny wzrost wypadków!

"Gościu, siądź pod mym liściem" 

2,5 tys. lat temu król Persji kazał obsadzić główne trakty drzewami oliwnymi, by dawały cień i pożywienie gońcom pocztowym. Z czasem odkryto więcej zalet drzew: chroniły podróżnych przed deszczem, śnieżycą i słońcem, a samą drogę przed zalaniem i zaoraniem. Ułatwiały orientację i urozmaicały wyżywienie maszerujących wojsk.

Dziś wiele drzewiastych alei to żywe pomniki przyrody i symbole m.in. pejzażu Warmii i Mazur. Zmniejszają hałas, wiatr i stres. Nic dziwnego, że kiedy trzy lata temu we Francji rozpoczęto wycinkę 42 tys. platanów zaatakowanych przez tzw. czarny rak (grzyb, który w 1945 r. wojska amerykańskie przywlokły w drewnianych skrzyniach na amunicję), mówiono o narodowej katastrofie. Ale już rok później Francuska Rada Bezpieczeństwa Drogowego wnioskowała o wycięcie nawet zdrowych drzew. Powód? Przyczyniły się do śmierci blisko 400 osób. Dlaczego przez wieki hołubione drzewa dziś są tak groźne? Powodem jest prędkość pojazdów - nawet dziesięciokrotnie wyższa niż wozów konnych i dorożek. To ona sprawia, że tracimy kontrolę nad kierownicą, a uderzenia w drzewo kończą się tragicznie.

Mniej i dalej = bezpieczniej 

W 2014 r. było u nas 1818 wypadków najechania na drzewo. 421 osób zginęło, 2226 zostało rannych - więcej niż w 66-milionowej Francji. "Przydrożne drzewa mają tu gorsze statystyki niż wszystkie inne elementy infrastruktury drogowej razem wzięte" - zauważa Najwyższa Izba Kontroli, która w zeszłym roku prześwietliła drogi pod kątem bezpieczeństwa. Prócz statystyk niepokoją ją przepisy: zezwalają na wycinanie drzew, ale pod warunkiem posadzenia nowych w liczbie nie mniejszej niż usuniętych. Efekt? Na miejscu jednego wyrastają trzy nowe. A ponieważ rosną w tzw. pasie drogowym, z czasem zagrażają bezpieczeństwu kierowców. "Zamiast więc poprawiać bezpieczeństwo, przepisy mogą je pogarszać, uniemożliwiając likwidację tzw. twardego otoczenia drogi" - pisze prezes NIK we wniosku do Trybunału Konstytucyjnego. Wnioskuje o zmianę prawa, tak by wymuszało zmniejszenie gęstości drzew i odsunięcie ich od dróg. A więc nie więcej niż dotąd i nie w pasie drogowym. We wniosku prezes Krzysztof Kwiatkowski podkreśla niezgodność ustawy o ochronie przyrody z Konstytucją RP. Jeśli zostanie uwzględniony, zyskają statystyki wypadkowości, ale straci krajobraz wielu rejonów Polski.

A czy nie dałoby się pogodzić jednego z drugim i przesadzić te drzewa? Nie. - Cena za jedno to 2,5-3,5 tys. zł. A w przypadków naprawdę starych i dużych drzew znacznie więcej - rozwiewa nadzieję Anna Malik z firmy Drewsmol. Paradoksalnie największe drzewa najlepiej przesadzać ręcznie, co może trwać... pięć lat. - Dzieli się system korzeniowy jak tort i co roku przycina inne jego kawałki. A potem takie drzewo trzeba długo pielęgnować, bo inaczej się nie przyjmie - mówi Anna Malik.

PS Drzewo z Kokoszek, na którym zginęły 32 osoby, wycięto 14 lat później. Ze starości.



Read more: http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,17728710,Drzewa_przy_drogach_do_wycinki__Sa_niebezpieczne.html#ixzz3WsidMaPN

31 komentarzy:

  1. Taaa, najlepiej wszystko zrownac z ziemia i zabetonowac, zeby idioci jeszcze szybciej mogli sie przemieszczac!

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeden z wielu absurdów "w imię bezpieczeństwa". Naszego oczywiście...

    OdpowiedzUsuń
  3. No chyba wiadomo, co my na to... ŁUP!
    Raczej dróg szybkiego ruchu nie obsadza się drzewami... Rosną za to przy lokalnych, po których mkną dzielni młodzieńcy w swoich bmw, niekoniecznie zwalniając na zakrętach. Wystarczyło by jechać wolniej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tacy młodzieńcy sami dokonują wyboru i lepiej, aby to było drzewo, niż inny samochód.
      Znów ktoś kręci jakiś lewy, "drzewny" interes?

      Usuń
  4. A czy ktoś przeprowadził badania lub statystykę ile razy wpadnięcie na drzewo było przy dozwolonej prędkości? lub bez promili w organiźmie?
    Już mi prawie wcale nie żal,że jestem stara .Serce pęka, gdy tną lasy,drzewa .To wszystko się zaczęło od tanich pił mechanicznych. Chłopczyki jak małpy dostali zabawkę i jazda! Kiedyś musiał się dobrze spocić,żeby drzewo ściąć, a teraz? A tym co im drzewa przeszkadzają życzę by nie znaleźli cienia gdy go będą szukali.
    Rozgoryczona D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyłaczam się do życzenia. Z całej mocy.

      Usuń
  5. Uprawiajmy drzewną partyzantkę. Sadźmy, sadźmy gdzie możemy. Ja sukcesywnie zadrzewiam wzdłuż dróg polnych pomiędzy pastwiskami. To mogę.

    OdpowiedzUsuń
  6. A nie lepiej jak te drzewa rosną przy drodze i tych pędzących idiotów ewolucja sama kasuje? Genów debilizmu dalej nie przekażą chociaż. Każdemu jednemu Nagroda Darwina się przecież należy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyrost naturalny maleje. Idiota nie idiota, liczy się ilość, nie jakość. I duuużo prokreacji.

      Usuń
  7. Na Kaszubach jeszcze troche a wytna i lasy i drzewa przy drogach do konca . Zaczeli dobrze . Metodycznie . Profesjonalnie . Nie pomagaja protesty , petycje i inne durnodztwa , ktore sa posmiewiskiem . I brakiem nadziei ....

    OdpowiedzUsuń
  8. chujoza, excusez- moi le mot.
    Nie mogę tego czytać, bo mną szatan trzepie.
    Normalnie na jezdnię się rzucają te drzewa, na niewinnych kierowców.

    OdpowiedzUsuń
  9. Wszędzie wycinają. Jak Polska długa i szeroka. Gdzieniegdzie samorządy idą po rozum do głowy i sadzą "w drugim rzędzie" młode drzewa. Ale to bardzo gdzieniegdzie. Niedługo będą drogi, samochody i...pola po horyzont bez zadrzewień śródpolnych.
    Asia

    OdpowiedzUsuń
  10. Chyba zacznę sadzić drzewa przy drogach... Żeby ograniczyć ilość genów idiotów do przekazania...
    Kłaniam nisko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już zaczęłam, ale po drodze owej jeno sarny biegają i lisy, okazjonalnie motor terenowy.

      Usuń
  11. Już od jakiegoś czasu zastanawiam się co stało się z ludźmi, że tak zgłupieli. Jak jest tego przyczyna ? Totalna masowa tępota opanowała wszelkie dziedziny i wszystkie decydujące o naszym życiu gremia.
    A tym nielicznym, którzy widzą i czują co pozostaje ? Smutek i bezradność. I zamykanie się w swoich małych światach, które tez są atakowane przez rzeczywistość.
    Przez dwadzieścia lat jeżdżę przez te same lasy, to park krajobrazowy. I takiej "rzezi" jaką obserwuję od dwóch lat dotąd nie było. Coraz częściej cieszę się, że mam już za sobą kawałek życia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co powiesz na rzeź w parku narodowym? U nas jedna już za nami (stosy drzew leżą koło mojej pracy; dosłownie STOSY), a następna się szykuje, bo drogę powiatową trzeba przecież poszerzyć o jeden pas, żeby ludzie nie musieli 10 minut wcześniej z domu wychodzić, by dojechać do pracy na czas...

      Usuń
    2. Porażające...
      Hedonizm to chyba główna przyczyna obecnego stanu rzeczy. Wszystko ma być lekkie,łatwe i przyjemne. Żadnego trudu, jak najmniej pracy, żadnej chęci do działania. A tacy dziwacy, którym chce się cokolwiek są w zaniku i znaleźć ich można głównie w blogosferze.

      Usuń
    3. Hedonizm myślący, to jeszcze nie najgorsze. Bo przyjemnie i łatwo się jedzie piękną drogą wśród drzew.
      Natomiast zadziwia mnie taka krótkowzroczna, a raczej ślepa oszczędność. Również w aspekcie wycinania drzew/zadrzewiania poboczy dróg.

      Usuń
  12. Już sie na ten temat uzewnętrzniłam na fb.
    Temat mnie bardzo wqrwia.
    Niestety debili rżnących wszystko co zielone przyrasta wprost proporcjonalnie do stanu zidiocenia społeczeństwa....

    OdpowiedzUsuń
  13. ja też nie mogę patrzeć na te cmentarzyska po drzewach np. przy mazurskich trasach. To trwa od lat, to niestety nie nowość. U nas też młodzieńcy przemieszczający się kilkunastoletnimi bmw śmigają po szosach wypróbowując możliwości swoich aut, nie zważając na nic. Niemieccy drogowcy za to stawiają przy WSZYSTKICH drogach, gdzie można byłoby sobie pozwolić na chwilę brawury, fotoradary, działające fotoradary, które cykają foty bez opamiętania nawet przy przekroczeniu 5 km / h i po tygodniu masz w skrzynce fotkę z mandatem. Jak nie zapłacisz to za dwa tygodnie mandat przychodzi z odpowiednimi odsetkami. Wszyscy płacą gdy im się zdarzy. Ale przede wszystkim to działa superprofilaktycznie i z zasadzie debili śmigających po trasach tutaj nie ma. No.... na autostradach ale to już inna bajka i znacznie bezpieczniejsza.

    OdpowiedzUsuń
  14. A wystarczy zwolnić... Bardzo przyjemnie jedzie się taka zacienioną aleją, gdy latem skwar się z nieba leje. Ale szaleńcy nie mają na to czasu. Smutna nasza rzeczywistość... Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  15. To sobie wyobraźcie, co będzie, jak lasy sprywatyzują. Nawet nie chcę o tym myśleć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może jednak NIE sprywatyzują?
      Wydaje mi się, że lasy to jedna z niewielu spraw, które Polaków łączą i byłoby powstanie, gdyby ktoś chciał przeprowadzić taki pomysł.

      Usuń
  16. Leśników też ciągle podejrzewa się o to, że tną bez opamiętania ale nas obowiązuje wiele ustaw, zasad, przepisów no i skoro mamy tak piękne lasy to głównie świadczy o tym, że leśnicy po prostu znają się na tym co robią. Co dzieje się z zadrzewieniami? nie ma zasad, logiki, krzty wyobraźni! Nie pozwalajmy na to. Nie wybierajmy wójtów i burmistrzów, którzy nie kochają drzew. Nie dawajmy przyzwolenia na tępienie NASZYCH drzew przy drogach lokalnych, nad wodami, w zabudowaniach. Przecież podobno jest demokracja i samorządność! Drzewa podtrzymują niebo i dlatego potrzebne są nam wszystkim, nawet idiotom. Pozdrawiam i zachęcam do obrony naszych drzew.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze powiedziane. Liberum veto - niszczycielom naszych drzew.

      Usuń
  17. Trzeba by też usunąć latarnie, przystanki autobusowe i domy stojące przy drodze, wszelakie ogrodzenia i pieszych poruszających się przy drodze, do tego wszystkiego barierki odgradzające na autostradach i pojazdy jadące z przeciwnej strony, bo z nimi również można się zderzyć...

    OdpowiedzUsuń
  18. Cóż, bardzo szkoda drzew, szkoda, że one nie potrafią się tak szybko namnażać jak ludzka głupota, zwłaszcza ta urzędnicza.
    Ja bardzo lubię jeździć po drogach przy których rosną drzewa.

    OdpowiedzUsuń