Pełna wątpliwości, czy to jeszcze w ogóle ma sens, przymierzam się do wytworzenia pierwszego wpisu.
Dawno to było. Nawyku systematycznego pisania nigdy nie miałam, i chyba już sobie nie wyrobię.
Sens pisania - nie wiem czy to ma sens, no ale w zasadzie, czy musi mieć?
Prawdopodobnie wypadałoby dokonać jakiegoś podsumowania tego czasu milczenia ( na własnym blogu, rzecz jasna, bo u innych przecież bywam regularnie ), ale jakoś nic mi nie przychodzi do głowy, wręcz pustka mnie ogarnia i zimno mi się robi, chociaż obiektywnie patrząc, zmierzam w stronę światła.
Krok za krokiem, idę sobie, niespecjalnie wiedząc dokąd, ale też niespecjalnie się przejmując brakiem konkretnego celu.
Za dużo jest rzeczy do zrobienia, codziennie, codziennie, codziennie, by mieć wiele czasu na filozoficzne przemyślenia. Chociaż czasem coś tam się mi w głowie pomyśli.
Cieszy mnie, że już nie jestem żywym trupem. Stan zombi chyba pozostawiłam za sobą, chociaż zdarzają się nawroty. Strasznie dużo energii mi poszło w ostatnich latach życia Latającego, a już w ostatnich miesiącach... Wyprztykałam się ze wszystkich swych rezerw energii fizycznej, psychicznej, emocjonalnej osiągnąwszy jakiś własny poziom zera bezwzględnego, i nawet tego nie zauważyłam. A po jego śmierci, to byłam zmęczona. Dogłębnie. Nie było siły na czucie czegokolwiek, nie było siły na nic.
I tak sobie funkcjonowałam w moim niebycie dość długo. Ogarniając jednakowoż to co musiało być ogarnięte...Bo trzeba.
I bardzo powoli odkrywając siebie na nowo. W nowym kontekście. Bez drugiej połowy. Bez podpory. Bez balastu. Bez ograniczeń. Bez niczego.
Coś jak patrzysz w lustro, a tam nikogo nie ma.


Długo to trwało, zanim tu znów się zjawiłaś. Ale fajnie, że jesteś i będziesz pisać. To pewnie był bardzo trudny okres dla Ciebie, jednak jak już to przetrwałaś, będzie coraz lepiej:) Samych miłych dni.
OdpowiedzUsuńDzięki. Na pewno będę próbować pisać.
Usuńna razie napisze tylko, że piękne zdjęcia maków...
OdpowiedzUsuńi że pisanie czasem przynosi ulgę.
Maki - są tak zadziwiająco ulotne...
UsuńTak, ale kiedy pisze się szczerze - Ty tak potrafisz. A ja nie zawsze mam ochotę, albo brak mi odwagi...
Hej, cieszę się, że wracasz. Robimy nalot, ale pamiętaj, że jeśli to za dużo, wystarczy sms :)
OdpowiedzUsuńNo co Ty! Czekam!
UsuńSens może być mały jak codzienna praca i małe radości.I mało złudzeń.Zależy od człowieka, czego szuka w życiu.Jak u Miłosza.
OdpowiedzUsuń- Kiedy umrę, zobaczę podszewkę świata.
Drugą stronę, za ptakiem, górą i zachodem słońca.
Wzywajace odczytania prawdziwe znaczenie.
Co się nie zgadzało, będzie sie zgadzało.
Co było niepojęte, będzie pojęte.
- A jeżeli nie ma podszewki świata?
Jeżeli drozd na gałęzi nie jest wcale znakiem
Tylko drozdem na gałęzi, jeżeli dzień i noc
Następują po sobie nie dbając o sens
I nie ma nic na tej ziemi, prócz tej ziemi?
Gdyby tak było, to jednak zostanie
Słowo raz obudzone przez nietrwałe usta,
Które biegnie i biegnie, poseł niestrudzony,
Na międzygwiezdne pola, w kołowrót galaktyk
I protestuje, woła, krzyczy.
wszechświat bez poezji jednak byłby uboższy.
UsuńDzięki za ten wiersz.
Jest życie po końcu świata...zapewniam Cię.
OdpowiedzUsuńFajnie,że jesteś.
Zaczynam je odkrywać, z pewną jednak niewiarą. Ale też i z nadzieją.
UsuńAgniecha.....
OdpowiedzUsuńRybko.
UsuńPisz tyle ile możesz, potrzebujesz i chcesz. Ja poczekam.
OdpowiedzUsuńanonimowa72
Dzięki.
UsuńI bardzo, bardzo dziękuję za ten wpis. Ogromnie Cię rozumiem.
OdpowiedzUsuńanonimowa72
Pewnych doświadczeń chciałoby się nie mieć...
Usuń💓
OdpowiedzUsuńPozdrów ode mnie wszystkie koty.
UsuńBardzo dobrze Cię rozumiem. Wiesz, że przeżyłam prawie to samo. Bardzo się cieszę, że znów piszesz.
OdpowiedzUsuńA bezsens istnienia Cię nie dręczy?
UsuńDręczy czasem, dlatego, jak często czytasz w Kurniku, staram się to istnienie czymś wypełniać, czasem nawet trochę na siłę, bo kiedy nie zajmuję czymś umysłu, nie działam, to wpadam w doły przeróżne.
UsuńJak mnie dopadły nowotwory te kilkadziesiąt lat temu, to nie zastanawiałam się czy istnienie ma sens, ja po prostu chciałam w dalszym ciągu istnieć. Los powiedział; spoko dam ci jeszcze czas, niestety ale wystawił za to słony rachunek i z roku na rok coraz bardziej podnosi stawkę.
UsuńNo i w związku z tym zaczęły mnie nachodzić pytania czy na pewno jest sens istnieć tylko po to aby czas spędzać w poczekalniach lekarskich, a zamiast dogadzać podniebieniu frykasami łykać niby zdrowotnie różne takie co to mają mnie uwolnić od dolegliwości, ale nawet jeśli pomogą na jednego bolaka to w zamian zafundują innego. No bo radioterapia i hormony przedłużyły co prawda mi życie ale zabrały sprawność nóg, a i jelitom też się oberwało.
No ale te pytania o sens nie zdominowały mnie całkowicie i tak jak Ninka szukam wypełniaczy istnienia ;)
Agniecha skoro czas pozwala ci się otrzepać z tych traum przez które przeszłaś to znaczy że jest w tobie jeszcze dużo życiowej energii.
Żyj więc i niech ci się udaje wyszukiwanie fajnych wypełniaczy istnienia!!!
Postaram się, żeby to nie były wypełniacze - to brzmi jakoś jednak zastępczo.
UsuńAle spoko, kto szuka ten znajdzie.
Lubię czytać Twoje zapiski, oszczędnie operujesz słowem, a jednak tych kilka słów ma porażającą moc "Coś jak patrzysz w lustro, a tam nikogo nie ma." Bardzo wyrazisty opis uczucia utraty i dezintegracji.
OdpowiedzUsuńBo wiesz, ja bardzo lubię język. Polski przede wszystkim, ale inne też. Dla mnie to coś żywego, istnienie wręcz. Poznaję to cały czas. I mam przy okazji dość wizualną wyobraźnię. Może w związku z tym czasem mi się uda zgrabnie złożyć parę słów, i one rzeczywiście dość dokładnie wyrażają co czuję. Ale bez zastanawiania się. To wychodzi gdzieś z głębokości samo.
UsuńDzięki.
Ja też bardzo lubię i cenię Twój sposób pisania, a o języku mam podobne zdanie.
UsuńOch Agniecho, dlaczegóż, och dlaczegóż rehab po przejściach jest tak bolesny? Przyczyny bólu nie ma, a jak zaboli i człowiek zgłuptany, to i tak na nic mu czytanie o bólach fantomowych. Sama teraz jesteś okrętem, sterem i żeglarzem. Pamiętaj że ster i żeglarz bez okrętu to tak tego... ten... Z czasem odkryjesz radości żeglowania, trzymaj mocno ster, dbaj o okręt, będzie git. Przed nami morza i oceany.
OdpowiedzUsuńMoże nawet kiedyś popłyniemy razem po jakieś kałuży? :-)
UsuńW kwestii dbania o okręt - właśnie zaczynam rehabilitację naderwanego mięśnia dwugłowego uda. Jakich trudnych słów się człowiek uczy kiedy sobie coś nowego uszkodzi. Doprawdy. Rozwój intelektualny stymulowany kontuzją fizyczną.
Ale też już widzę, że będzie git.
Życzę Ci dużo sił i powrotu do siebie po tym trudnym czasie, jaki przeszłaś.
OdpowiedzUsuńKiedy wgłębiasz się w treść takich sobie zwykłych sformułowań typu "powrót do siebie" pojawiają się różne pytania... Ale to jest budujące. Poszukiwanie...
UsuńZaglądałam, zaglądałam i jesteś:)
OdpowiedzUsuńPrzeważnie powaznie
Zaglądałaś,
Usuńzaglądałaś
i jestem. :-)
Dzięki za tę Twoją wytrwałość.